Pai, Mae Hong Son – górskie klimaty

Peace & love czyli witamy w Pai, bardzo urokliwym miasteczku na północnym wschodzie. Otoczone górami i położone nad rzeką ma bardzo chillautowy klimat. Przyjeżdża tu wielu hipisów w różnym wieku z całego świata. Poznaliśmy kilka osób, które przyjechały i oczarowane miejscem postanowiły zostać na stałe. Samo miasteczko poza sympatycznymi knajpkami i masą miłych hotelików niewiele ma do zaoferowania, ale swoisty klimat tworzą w nim kolorowi ludzie. Okolica miasteczka oferuje już więcej atrakcji, wiec zaraz po przybyciu postanowiliśmy wynająć skuter i ruszyć za miasto. Jest tam kilka wodospadów, punkt widokowy, gorące źródła i kanion z którego roztacza się przepiękny widok na góry, szczególnie o zachodzie słońca. Musimy tu wspomnieć że część płatnych atrakcji dla zagranicznych turystów często kosztuje dziesięć razy więcej niż dla lokalesów.  Godna polecenia jest Peace of Pai typowo hipisowska knajpka położona przy wyjeździe z miasteczka. Relaksacyjny klimat, organiczne  jedzenie, flower power  karta menu, wystrój wnętrza, a nawet toalety. Całość dopełnia piękny widok na rzekę i góry, który można podziwiać z hamaka oraz biegający rasta pudel z dredami!

Wycieczka jednośladem bardzo nam się spodobała wiec  zaplanowaliśmy trasę 110km przez górki i wioski  do Mea Hong Son miasteczka na pograniczu z Birmą. Można było poczuć, że nie jest to często odwiedzane miejsce przez turystów. Spokojne, ciche górskie miasteczko z malowniczym jeziorem po środku. Wpływy birmańskie w architekturze  powodują, iż często można by się zastanawiać czy jest  się jeszcze w Tajlandii czy już może w Birmie. Teren północno wschodni jest w dużej mierze zamieszkiwany przez plemiona, które wyemigrowały właśnie z tego kraju. Naszym celem było przede wszystkim zobaczenie plemienia Karen, z  którego kobiety słyną z długich szyj na których noszą złote obręcze. Droga do wioski plemienia Karen była kręta i dość wyboista ale udało nam się cało dojechać. Kobiety-Długie Szyje robią naprawdę duże wrażenie. Noszą kolorowe stroje, fantazyjne nakrycia głów no i przede wszystkim te obręcze co widać na zdjęciach. Udało nam się zobaczyć też inne plemię, w którym kobiety mają długie uszy, które wydłużają im się poprzez noszenie coraz większych i cięższych kolczyków. Smutne jest jedynie to, iż plemiona te są zupełnie odseparowane i nie mają prawa opuszczać zamieszkiwanego terenu oraz nie mogą legalnie pracować w Tajlandii. Uciekając od reżimu birmańskiego, skazali się na zamknięcie w tajskiej klatce.  Głównym źródłem ich dochodu jest sprzedaż własnych wyrobów turystom, kobiety są traktowane jako atrakcje turystyczne. W natłoku emocji, w drodze powrotnej byliśmy nieco rozkojarzeni i przejeżdżając przez rzeczkę mopet wpadł w poślizg i skąpaliśmy się w zimnej wodzie. Ofiar w ludziach ani w sprzęcie nie było, więc skończyło się na kupie śmiechu.

Ostatnią przygodą w Tajlandii była podróż minibusem na granicę z Laosem. Kierowca – prawdziwy pirat drogowy przemierzał krętą, górzystą trasę w szalonym tempie, często nie swoim pasem. Część pasażerów dostała choroby lokomocyjnej, a reszta choć przypięta pasami i tak latała po siedzeniach. Na nasze prośby o wolniejszą jazdę nie reagował, mówiąc tylko, że jeździ tędy codziennie od lat. Na całe szczęście po siedmiu godzinach dojechaliśmy do celu potrącając po drodze dwa bliżej nieokreślone zwierzaki.

Fotoski znajduje się tutaj

Pozdrawiamy

This entry was posted in Tajlandia and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s