Nowy Rok w Laosie – lało sie lało…

Najwięcej emocji w Luang  Prabang wzbudziły w nas obchody laotańskiego Pi Mai  -Nowego Roku według kalendarza buddyjskiego.  Główne dni obchodów przypadły na 14-16 kwietnia ale już kilka dni przed wyznaczoną datą można było zauważyć poruszenie i przygotowania to hucznej imprezy. Nowy Rok z pozoru obchodzi się jak lany poniedziałek tylko z tą różnica ze nasze pojęcie wielkanocnego poniedziałku to pikuś przy tym czego doświadczyliśmy tutaj.  Dzień zaczynał się tak , że na głównych ulicach w całym mieście około godziny 10-11 co kilka metrów rozstawiały się ekipy uzbrojone w beczkę wypełnioną wodą, szlauf z bieżącą wodą, wiadra, miski i jakiekolwiek naczynia z którymi można nabrać wodę. Druga połowa dzieci i młodzieży pakowała się na pick upy uzbrojone przynajmniej w jedną beczkę z wodą i jeździła w kółko po mieście. Cel tych wszystkich przygotowań wylać jak najwięcej wody na  jak największą liczbę osób. Żeby było tego mało po pewnym czasie do wody dodawane były farbki i tak pod koniec dnia można było zebrać całą paletę kolorów od niebieskich, zielonych, czerwonych po żółcie i pomarańcze. Naszą ulubioną była czarna mazia pochodzenia garnkowo-patelniowego, która zawierała resztki tłuszczu i pięknie się rozmazywała na skórze. Całości dopełnia lecąca wszędzie mąką tudzież zapachowy talk. Zabawa była niesamowita, czailiśmy się na początku szczególnie żeby zrobić trochę zdjęć ale już po godzinie przebrani w byle co uzbrojeni w pistolety lataliśmy po ulicy bawiąc się w największą wodną wojnę. Razem z zapoznaną wcześniej grupą 6 innych osób jechaliśmy również na jednym z samochodów. Wszystkiemu towarzyszyła głośna muzyka lecąca z ogromnych głośników oczywiście same najnowsze przeboje lecące w kółko, oraz litry piwa nie innego jak beerLao! Ulice płynęły kolorami tęczy, z nieba lał się żar, co chwile czy to z prawej czy z lewej lądowały na głowie wiadra z wodą po czym padały słowa: ‘Sabadee Primar’! czyli ‘Szczęśliwego Nowego Roku’ , po prostu czysta radość. Nikt się nie denerwował, nie obrażał, nie było żadnej aferki, a morze alkoholu wypite, aż miło było uczestniczyć w takiej uroczystości. W Laosie wiedzą co to dobra zabawa, takiego sylwestra moglibyśmy obchodzić co roku! Nie ma kreacji, fryzur, makijażu,  wyszukanych lokali wystarczy dobry humor  i trochę dziecięcej beztroski.

Porządku pilnowali policjanci w pełnym umundurowaniu  dzielnie stali na straży, im też nie odpuścili i pod koniec dnia chodzili mokrzy i gdzieniegdzie z plamą od mąki. Tak od rana do 23.30 bawiło się całe miasto. W Laosie większość lokali zamyka się o 23.30 są nieliczne wyjątki, ustawowo każdy obywatel powinien być w domu przed północą, więc zostaje akurat pół godziny na dotarcie do domu. Komunikat taki wisiał również w naszym hostelu, a że po tej godzinie i tak nie ma gdzie się podziać najczęściej wracaliśmy do pokoju zgodnie z panującym prawem.  Musimy przyznać że po całym dniu szaleństwa byliśmy wykończeni marzyliśmy tylko o jednym – o prysznicu, jednak okazało się ze w naszym hostelu zapas wody w ten dzień został wylany i w kranie nawet nie kapało -o ironio!  Kolejne dwa dni różniły się tym, że o 12.oo przez miasto przechodziła parada, która kończyła się w najpiękniejszej świątyni w mieście zaraz po niej – dawaj  do boju od nowa. Zaletą drugiego Nowego Roku jest to , że można ustalić nowe postanowienia i może tym razem się je dotrzyma.

Reszta fotek jest tutaj 

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Laos and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s