Kong Lor – perła Laosu

Wyprawa do jaskini była dla nas doświadczeniem prawdziwego Laosu. Co mamy na myśli: lokalny transport z workami ryżu w przejściu, łapanie stopa, nocleg w wiosce z rodziną laotańską, brak agencji turystycznych, sklepów, knajpek, rozkładów jazdy autobusów, bieżącej wody. Po co to wszystko?, żeby sobaczyć niesamowite cudo natury znajdujące się w narodowym parku. Długi na 7,5km tunel pod wysoką górą, miejscami wysoki na 100m, którym płynie rzeka. Naturalnie ozdobiony przepięknymi formacjami w postaci stalaktytów, stalagmitów i stalagnatów. Jaskinia Kong Lo prawdziwa, jeszcze nieskomercjalizowana i często omijana przez turystów perła Laosu. Mimo lekko niewygodnego dojazdu, był to jeden z głównych punktów na naszej trasie przez Laos. Do wioski tuż przy jaskini dojechaliśmy po południu, koniecznie chcieliśmy spędzić noc w prawdziwym laotańskim domu. Znalezienie ‘homestay’ czyli rodzinę oferującą nocleg okazało się niezbyt trudne, a zasady są proste: śpisz, jesz i myjesz się w takich samych warunkach jak oni. Po zostawieniu bagaży udaliśmy się na spacer w towarzystwie najmłodszego członka rodziny. Obrazek był iście sielankowy: panorama gór, pola porośnięte tytoniem, rzeka z uroczymi skałkami, drewniane chatki, mężczyźni pracujący wokół domostw, kaczki, kury, bawoły szwędające się po dróżkach, kobiety piorące w rzece, kąpiące się beztroskie dzieci. Wszyscy przyglądali nam się z zaciekawieniem i serdecznie pozdrawiali znajomym sabadi.

Przed kolacją chcieliśmy się wykąpać Gosia wybrała opcję wiaderko i woda z pompy a ja opcję rzeka. Do kolacji zasiedliśmy wspólnie na ziemi w dużym otwartym pomieszczeniu przy okrągłym stole. Menu było skromne, głównie ryż z różnymi sosami, jeden był z wkładką w postaci koników polnych. Wieczorem przeżyliśmy pierwszą w życiu burzę z piorunami w Azji. Grzmiało, błyskało i lało jak nigdzie wcześniej. Niebo zrobiło się granatowe i tak ciemne, że zlało się z górami a widok był przepiękny. Zaraz po zachodzie słońca nasi gospodarze wskazali miejsce spoczynku czyli dwie maty na ziemi okryte moskitierą. Miło byłoby przesiedzieć i przegadać całą noc i dowiedzieć się ciekawych faktów z codziennego życia jednak pokazywanie na migi i podstawowy słownik z przewodnika nie wystarczył  na głębszą konwersację. W Laosie na terenach wiejskich czyli w większości kraju życie toczy się zgodnie z cyklem słońca czyli około 19:00-20:00 wszyscy smacznie spiął a kolejny dzień zaczyna się z pierwszym pianiem koguta czyli 4:00-5:00 rano.

Rano czekała nas wyprawa do jaskini.  Krótki spacer do rzeki , dostaliśmy 2 przewodników, latarki na głowę, kapoki, małą łódeczkę pirogę i w drogę. Kong Lo podziwia się płynąc przez około 1,5 godziny w jedna stronę. Rzeka miejscami jest płytka i występują małe kaskady wiec parę razy trzeba wysiąść i przejść kawałek brodząc w wodzie podczas gdy przewodnicy przenoszą łódkę. Jaskinia jest miejscami oświetlona, można wtedy wysiąść i podejść bliżej do przepięknych formacji, większość drogi odbywa się natomiast w całkowitych ciemnościach. Na myśl przychodzą mrożące krew w żyłach sceny z filmów grozy.

Droga powrotna z jaskini w kierunku kolejnego miasta na naszej trasie- Pakse była długa i z przygodami. Jeden stop – ciężarówka z piaskiem, drugi stop picup z lokalesami w końcu dotarliśmy do skrzyżowania dwóch głównych dróg tam trzeba było poczekać na przejeżdżający autobus. Można było trafić na VIP bus, Super VIP bus , sypialniany VIP bus, pierwszy jednak nadjechał autobus lokalny czyli wersja najskromniejsza i najwolniejsza. Do pokonania było 400km i po 12 godzinach 15 przystankach, 2 przesiadkach dotarliśmy o 3 rano do Pakse.

Reszta fotek znajduje się tutaj

Pozdrawiamy kochani!

This entry was posted in Laos and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s