4000 wysp – leniuchowanie na Don Det

Na samym południu Laosu Mekong rozlewa sie tworząc deltę z tysiacami wysp i wysepek.  Ponoć ktoś je zliczył i jest ich aż 4000. Nasz wybór padł na Don Det. Ospała i niezwykle sielankowa wyspa. Główną atrakcją jest bujanie się w hamaku na tarasie bungalowa z widokiem na rzekę.  Na wyspie nie ma samochodów tylko niekiedy można natknąć się na przejeżdżający motor, głównym środkiem transportu jest rower. Czas można umilić sobie pływaniem kajakiem lub dętką. Z Don Det można przejechać mostem na sąsiednią wyspę Don Khon, na której znajduje się największy wodospad na Mekongu w południowo-zachodniej Azji i żyje rzadka odmiana delfinów. Z wyspy można podziwiać piękne zachody słońca  i co wieczór wszyscy zbierają się na tarasach i oglądają spektakl słońca topiącego się w Mekongu.

Ceny bambusowych chatinek zaczynają się od 2,5$ i wybór jest ogromny do tego parę knajpek i nic więcej nie trzeba. Udało nam się załapać na imprezę pożegnalną sezonu na organicznej farmie prowadzonej przez parę francuzko-australijską. Dwa lata temu sprowadzili się na wyspę(wtedy jeszcze nie było na niej nawet prądu) , zbudowali sobie domek, małą knajpę, pomieszczenie kuchenne, gliniany piec, uprawiają ogródek i żyją sobie spokojnie z dala od zgiełku i gwaru.  Poznaliśmy tam całkiem miłe towarzystwo i tak przez kolejne trzy dni wieczory spędzaliśmy na grze w mafie. Przypomniały mi się czasy harcerstwa… W grze każdy ma przypisaną rolę, każdy dostaje jedna kartę z talii określona figura odpowiada  określonemu stanowisku. Można być zwykłym członkiem społeczeństwa, gubernatorem, członkiem mafii lub szamanem. Mieszkańcom chodzi o to aby wyeliminować członków mafii natomiast mafii, żeby zawładnąć miastem. Poprzez sztukę manipulacji, negocjacji  i kombinatorstwa trzeba wpływać na innych graczy żeby wygrać.  Im lepiej się kłamie tym większy sukces. Gra tak się przyjęła, a czasem ilość graczy dochodziła do 18. Polecamy jak ktoś będzie miał szansę kiedyś zagrać.

Na wyspie przeżyliśmy kolejną burzę w Azji. Nigdy wcześniej nie przeżyliśmy czegoś takiego. Obudziły nas grzmoty w środku nocy. Deszcz lał jak gdyby ktoś na górze odkręcił hydrant. Grzmoty się nasilały z każdą minutą do takiego stopnia, że trwały do 30sekund, a ich siła była tak wielka, że podłoga, ściany i okno w naszej chatce się trzęsły. Niebo stawało się jasne jak w dzień od błyskawic, które nie ustępowały nawet na kilka sekund.  Nawałnica trwała trzy godziny, a my najpierw przez okno, a następnie na tarasie naszej chatki, trochę z przerażeniem, a trochę z fascynacją, podziwialiśmy to widowisko. Oczywiście domki na wyspie nie maja piorunochronów więc Gosia zastanawiała się już gdzie ma najważniejsze rzeczy do zabrania w razie czego. Po burzy poletka ryżowe zatopiły się w wodzie (za 3h napadało jakieś 30cm), a dzieciaki miały świetną zabawę taplając się w wodzie. Następstwem burzy był brak prądu i wody przez ponad dobę i nawet lokalni mówili, że takie burze nie są czymś normalnym.

Był to nasz ostatni przestanek w Laosie, po słodkich dniach lenistwa wyruszyliśmy do Kambodży. Przejście graniczne, czyli dwie budki na totalnym pustkowiu, wymyślone opłaty, więc na swój sposób wymuszone tak oto poznaliśmy biurokracyjną samowolkę. Opłata za wizę powinna wynieść 20$ i teoretycznie powinien to być jedyny koszt.  Panowie postanowili jednak sobie dorobić i w rzeczywistości płaci się: 1-2$ za wyjazdową pieczątkę z Laosu, następnie wita stanowisko kwarantanny – trzeba wypełnić druczek i miły Pan mierzy temperaturę – oczywiście za 1$!!! Kompletna bzdura! Opłata wizowa do Kambodży wyniosła 23$ no i na koniec nie zapomnijmy o opłacie 1$ za pieczątkę wjazdową. Z kwarantanny wykręciliśmy się, bo koleś kompletnie nie miał argumentów za co właściwie jest ta opłata, natomiast wszystkie pozostałe pieczątki były nam potrzebne, więc z lekkim uśmiechem i uczuciem niesmaku wszystko uiściliśmy jak należy. Przez granicę dziennie przechodzi duża ilość turystów, nadprogramowe opłat od osoby wynoszą 6-7$ gdzie ta kaska ląduje?  Kto to wie….

Reszta fotek z Don Det  znajduje się tutaj

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Laos and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s