Nha Trang – wietnamski nadmorski kurort…

Nadmorska miejscowość, dość duża, gwarna i popularna wśród Wietnamczyków. Szeroka, długa plaża rozsypane wyspy i góry na horyzoncie.  Jednym z czynników decydujący, żeby zostać tutaj parę dni był fakt, że w końcu po tygodniu deszczu ujrzeliśmy słońce.

Nie chciało nam się siedzieć na plaży wiec jedną z opcji była całodniowa wycieczka łodzią. Zaraz po jej wykupieniu i przestudiowaniu programu wiedzieliśmy że będziemy żałować tej decyzji.   Na naszej łódce oprócz Wietnamczyków na wakacjach było może 6 osób innej narodowości.  Poznając Wietnam mieliśmy już okazję zobaczyć jak gospodarze bawią się na takich wyjazdach, była to forma bratania się z lokalną ludnością, forma, której już nigdy nie chcemy doświadczyć. Dla nas najgorszą rzeczą na zorganizowanych wycieczkach jest to, że wszystko jest na czas: tutaj jest 30 minut, tutaj 45 minut a tu godzina. Taka musztra popsuła nam  całą wycieczkę nie umieliśmy się zrelaksować tylko cały czas patrzyliśmy na zegarek.  Co do samych współtowarzyszy: lokalni bawią się na całego, są głośni, korzystają z każdej dostępnej atrakcji, lecz ich priorytetem na wakacjach jest jedzenie i picie. Najbardziej zaangażowali się w karaoke, które było główną atrakcją programu rozrywkowego.  Nie wiem co nam strzeliło do głowy i na co liczyliśmy wykupując tą wycieczkę. Płacąc 6$ od osoby dostaliśmy dokładnie to za co zapłaciliśmy.

Wieczorem zaczepili nas easy riderzy i nasze plany na kolejne dni zmieniły się diametralnie. Kto to taki ?  Jest to grupa lokalnych przewodników, która oferuje jedyną w swoim rodzaju formę zobaczenia niestandardowych miejsc jakie oferuje dana okolica. Dlaczego taka nazwa bo zwiedzanie odbywa się na tyle motoru typu Harley czyli jedziesz, siedzisz wygodnie i podziwiasz i dla ciebie jest to ‘easy ride’ – przyjemna przejażdżka.  Oryginalnie idea powstała 12 lat temu  w Dalat, teraz jednak przewodniko-kierowców można również znaleźć w Nha Trang, Hue i Hoi An.  Nieformalna grupa nie jest związkiem reprezentowanym przez agencje, tylko są to indywidualni kierowcy najczęściej działający w grupach 2-osobowych  kręcący się wokół hoteli bądź turystycznych rejonach miast. Zanim zdążysz się obrócić jakiś cię zaczepi.  Ich strategia jest prosta: podchodzą i proponują swoje usługi w danej miejscowości, najczęściej jest to całodniowa wycieczka, program można ułożyć dowolnie, samemu zaproponować co by się chciało zobaczyć, lub zdać się na sugestie easy riderów.  Często noszą ze sobą książeczki z wpisami od klientów i warto parę rekomendacji przeczytać w swoim języku, żeby zobaczyć jakie wrażenia mieli poprzedni klienci. Jedną z najważniejszych rzeczy przy wyborze easy riderów jest ich znajomość języka angielskiego i ogólnie warto poświęcić pół godziny i z nimi porozmawiać, bo nie chodzi tylko o to, żeby wynająć kierowcę a o to żeby mieć dodatkowo przewodnika i wykorzystać  nadarzającą się okazję i porozmawiać z lokalną osoba, która będzie mogła dostarczyć ciekawych informacji na temat kraju, jego kultury, historii i mieszkańców.  Jak to bywa, wszędzie gdzie interes tam banda oszustów i naciągaczy. Trzeba więc uważać przy wyborze i nie dać się wpakować w wycieczkę z młodym wyrostkiem , który nie ma żadnej wiedzy a najchętniej by poszedł z turystą na piwo a jeździł i opowiadał. Słyszeliśmy parę nieciekawych historii więc warto zrobić rozeznanie.

Mieliśmy w planie zobaczyć parę miejsc w okolicy Nha Trang wiec postanowiliśmy wypróbować dwóch przesympatycznych przewodników i zafundowaliśmy sobie całodniową przejażdżkę. Okolica miasta okazała się strzałem w dziesiątkę, piękna trasa prowadziła wzdłuż wybrzeża. Najbardziej nas interesowało zobaczenie  pól solnych czyli miejsca, w którym odzyskuje się i oczyszcza sól z wody morskiej. Specyfiką regionu jest oczywiście rybołówstwo i wszystko związane z tym tematem, zwiedziliśmy wioski rybackie i farmy krewetek.  Jako miłośnicy owoców morza nie mogliśmy się oprzeć i na lunch zajechaliśmy do lokalnej jadłodajni specjalizującej się właśnie w tych pysznościach.  Takiego wyboru jeszcze nie widzieliśmy najróżniejsze muszle, skorupiaki i inne morskie stwory wciąż żywe czekały na wybór klientów, przyrządzone na grillu smakowały wybornie. W połowie dnia wspólnie doszliśmy do wniosku, że forma zwiedzania bardzo nam się podoba i podjęliśmy rozmowę o dłuższej wyprawie.  Co z tych rozmów wyniknęło opowiemy w kolejnym wpisie…

Reszta fotek znajduje się tutaj

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Wietnam and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s