Wietnam reasumując….

Miesiąc spędzony w Wietnamie był dość intensywny. Jechaliśmy z południa na północ (kształt  kraju jest tutaj bardzo pomocny), a krajobraz miał ciągle coś nowego do zaoferowania: na południu delta Mekongu i pływające wioski, wybrzeże z nadmorskimi miejscowościami  i wioskami rybackimi,  plantacje, pola ryżowe i górzyste tereny na Wyżynie Centralnej, Zatoka Halong  i malownicze wysepki oraz powalające tarasy ryżowe w Sapa na północy kraju. Nasze ulubione miejsca to zdecydowanie Wyżyna Centralna, Sapa, Zatoka Halong i przeurocze Hoi An.  Dzienny budżet wyniósł 35$ od osoby. Koszta zawierają: wizę, noclegi, jedzenie, przejazdy, wstępy i dwie dość drogie wycieczki Easy Rider (400$ za 2 ososby) i rejs po Zatoce Halong (250$ za 2 osoby).

Poniżej krótkie podsumowanie pobytu w Wietnamie:

1)      Ludzie- nie tacy straszni jak ich malują!

Bardzo dużo złego usłyszeliśmy o Wietnamczykach jak już wcześniej pisaliśmy we wpisie o HCMC, że nie są mili, oszukują i tylko czyhają na biednych zagubionych turystów.  Jak było naprawdę, z naszego doświadczenia potwierdzamy, że Wietnamczycy nie są tak wyluzowani jak Laotańczycy lub przesympatyczni jak Kambodżanie, ale również nie gryzą i nie zieją ogniem.  Na pewno są bardziej temperamentni i okazują emocje jak im się coś nie podoba to furknął lub wyrażą głośno  swoje niezadowolenie.  Najcieplejsze wspomnienia mamy z Centralnej Wyżyny tam ludzie nieprzyzwyczajeni do turystów byli do rany przyłóż. Na szczególną uwagę zasługują lokalne kobiety z plemion w okolicy Sapa za niepowtarzalne techniki sprzedaży, upór i wytrwałość i duże poczucie humoru, warto spędzić trochę czasu i z nimi porozmawiać.

2)       Przekręty – uważaj na cwaniaka!

Dodatkowym bonusem jeżdżąc po Wietnamie jest rozrywka w postaci ‘uważaj na cwaniaka’. Oczywiście wszędzie na świecie tam gdzie turysta tam zawsze znajdzie się jakiś ‘życzliwy”, który za odpowiednio przesadzoną cenę pomoże w niedoli.  Jednak dla nas  Wietnam wyróżnił się z tłumu, gdyż uczestniczyliśmy w paru przekrętach i oszustwach o czym pisaliśmy już we wpisie o Hanoi. Warto przed wyjazdem zaczerpnąć informacji o specyficznych sytuacjach w jakich można się znaleźć i nie dać się zrobić w bambuko.

3)      Kulinaria  – znane smaki w nowych kombinacjach!

Kawa jest niebiańska, podawana w małym naczyńku z którego powoli kapie czarny nektar po czym miesza się z gęstym słodkim mlekiem…, z lodem w upalny dzień stawia na nogi jak nic innego.

Wieczory umila świeże, bardzo tanie(dosłownie za grosze) piwo najczęściej dostępne w małych lokalnych knajpeczkach, najlepiej sączy się je siedząc na miniaturowych plastikowych krzesełkach przy stolikach wystawionych na ulicy.

Wino z Dali czerwone i wytrawne, nie jest to pierwsza liga ale jak na standardy azjatyckie daje radę.

Trzeba uważać na lemoniadę bo często podawana jest z solą a nie z cukrem.

Tradycyjne danie, które można znaleźć na każdym rogu to zupa Pho, taki mięsny rosół z makaronem ryżowym i ziołami.

Będąc na wybrzeżu nie zapomnijcie spróbować owoców morza, zawsze można znaleźć lokalną knajpkę z jeszcze żywymi muszlami i różnymi stworami.

Odwiedzając Hoi An warto spróbować lokalnej specjalności  Cao Lau w jednej z nadrzecznych jadłodajni pobudza kupki smakowe do szaleństwa.

No i oczywiście spring role świeże lub smażone wegetariańskie lub z mięsem, najlepsza przekąska.

A na deser tak prawie typowo po francusku naleśniki z cukrem i limonką.

4)      Ruch – wyzwanie dla pieszego!

Jak już wspominaliśmy przy wpisie z HCMC ruch jest kompletnie szalony i najbardziej ekstremalny jaki dotychczas widzieliśmy. Wynajmując skuter przeżywaliśmy najwięcej stresu, oczy chodziły dookoła głowy bo nigdy nie wiadomo skąd ktoś wyjedzie pod prąd.

5)      Ubiór – im więcej tym lepiej!

Obsesja białej skóry i aby przypadkiem się nigdzie nie opalić. Ludzie okryci są od stóp do głów najczęściej spotykany ubiór:  typowy stożkowy kapelusz, maska na pół twarzy, bluza z  przedłużanymi rękawami zakrywającymi dłonie, spodnie i skarpetki lub długie podkolanówki.  Bardzo kobiece stroje tradycyjne długa bardzo dopasowana sukienko- tunika i długie proste, luźne spodnie, szczuplutkie i powabne Wietnamki prezentują się w nich bardzo elegancko.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Reasumując..., Wietnam and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s