Welcome to China!

23.06 spakowaliśmy plecaki i rano wyruszyliśmy na granicę wietnamsko – chińską. Z Sapa do granicy jest zaledwie 1h jazdy więc już o 10 staliśmy w kolejce po pieczątkę wyjazdową z Wietnamu, następnie piesza przeprawa przez most i już byliśmy po stronie  Chińskiej Republiki Ludowej. Z małą dozą niepewności podeszliśmy do kontroli paszportowe, gdyż  nie mieliśmy 100% pewności, czy nasza załatwiona w Hoi An przez agencję wiza jest aby na pewno ważna. Okazało się, że dokumenty są w porządku, więc zostało jeszcze tylko prześwietlenie plecaków z naszym skrzętnie ukrytym przewodnikiem LP (chińscy celnicy lubią je rekwirować) i już byliśmy w Hekou, małym przygranicznym mieście nie mającym  turystom nic do zaoferowania.

Pierwsze co to trzeba było znaleźć bankomat i wypłacić trochę lokalnych juanów, a następnie udać się na dworzec autobusowy i złapać lokalnego PKS-a. Jednak tuż po wyjściu z terminalu granicznego wiedzieliśmy, że aż tak łatwo nie będzie – nikt nas nie rozumiał, angielskiego ni w ząb, wszystkie napisy na budynkach po chińsku i nie masz pojęcia co kryje się w środku! My przygotowani na taką ewentualność wyciągnęliśmy (po raz pierwszy) nasz mały słowniczek obrazkowy i na migi zaczęliśmy kombinować. Chińczycy rozumieli o co nam chodzi gdy pokazywaliśmy dany obrazek w słowniczku, ale ni docierało za bardzo do nich że my nie rozumiemy ich skomplikowanej odpowiedzi po chińsku. Chwile nam to zajęło ale znaleźliśmy i bankomat i dworzec autobusowy a na nim kolejne wyzwanie trzeba kupić bilety, ale pani w okienku mówi tylko po chińsku, a cały rozkład jazdy jest w ‘krzaczkach’.

Troszkę się napociliśmy zanim pojęliśmy co pani w kasie stara się nam wytłumaczyć. W końcu dotarło do nas, że tego dnia nie ma już autobusu o jaki pytamy i że, następny jest nazajutrz rano. Po zakupieniu  biletów trzeba było jeszcze znaleźć jakiś nocleg co też nie okazało się najłatwiejsze, gdyż w Chinach w miejscach nieturystycznych nie wszystkie hotele przyjmują obcokrajowców. W końcu udało się znaleźć hotel, a pokój był  wyposażony w wyszukane produkty rozrywkowe dla dorosłych i przez chwile zastanawiali się czy stawka jaką zapłaciliśmy jest za noc czy może za godzinę?

Następnego dnia o 6 rano stawiliśmy się na dworcu by złapać naszego pks-a, jednak jak zobaczyliśmy w jakim jest stanie wiedzieliśmy, że nie obejdzie się bez przygód i faktycznie przejechanie 170km do Yunang zajęło ponad 9h, a autobus notorycznie się psuł. Ale mylę, że drogom i transportowi w Chinach poświęcimy osobny wpis i w nim wszystko wyjaśnimy.

Pozdrawiamy!

 

This entry was posted in Chiny and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s