Yunyang tarasy ryżowe – nie można mieć wszystkiego…

Rzekomo największe i najpiękniejsze na świecie tarasy ryżowe są właśnie w Chinach w prowincji Yunnan  i właśnie to miejsce jako pierwsze chcieliśmy zobaczyć w Państwie Środka. To co wyróżnia je od innych to skala i ogrom terenu, na którym uprawia się ryż. Porośnięte są całe wzgórza, które tworzą niezwykle malowniczą mozaikę.  Do najciekawszych miejsc w okolicy należą: Duoyishu, Bada, Laouhuzui i Longshuba. My postanowiliśmy spędzić noc w maleńkim hostelu pośrodku tarasów w wiosce Duoyishu.

Chińczycy wyczuli potencjał i zbudowali serię tarasów widokowych w strategicznych punktach.  Za przyjemność podziwiania trzeba oczywiście zapłacić jednak nie jest to obowiązkowe i można zobaczyć tarasy z drogi. Cały teren jest dość spory około 30-40km i można go objechać zataczając pętlę. My trochę chodziliśmy, a resztę przejeżdżaliśmy  z miejsca na miejsce łapiąc lokalne busiki. Najbardziej imponujące są zachody i wschody słońca, kiedy to ciepłe kolory odbijają się w wypełnionych wodą nieckach tarasów. Żeby to wszystko zobaczyć  trzeba tam być w odpowiedniej porze roku. My za wiele szczęścia nie mieliśmy, mgła i mżący deszcz pozbawił nas wielu wrażeń. Poza tym ryż na tarasach był już w fazie  dużego wzrostu, więc na żadne odbicia nie było szans. Pewnie dlatego nie widzieliśmy też tłumów turystów i fotografów, gdyż jest to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Chinach.  Nie da się wszystkiego zaplanować tak żeby wszędzie być w najlepszej porze roku tym razem padło na Yuanyang i będzie trzeba przyjechać tu kiedy indziej.

Pola wyglądały tak…

A miały wyglądać tak…zdjęcie plakatu w hostelu autor nieznany…robi różnice…

Największą atrakcją dla nas był bardzo autentyczny lokalny market, na który zjechali mieszkańcy pobliskich wiosek.  Znaleźliśmy go przypadkiem wędrując przez wioski , trochę nas zdziwiło, że wszystko takie wyludnione dopiero jak dotarliśmy na market zobaczyliśmy gdzie wszyscy się skumulowali.

Taki targ to wielka rzecz dla mieszkańców, nie tylko jako miejsce zakupów ale także wymiany informacji i spotkań towarzyskich, ulica była praktycznie zablokowana i handel odbywał się w najlepsze. Kobiety w lokalnych kolorowych strojach stojąc przy swoich stanowiskach zachwalały towary.

Dla nas była to pierwsza styczność z chińskimi specjałami wiec z ciekawością próbowaliśmy nowych lokalnych smaków takich jak: grillowane tofu i czodofu , bułki na parze z różnymi nadzieniami, małe kolczaste śliwki w smaku przypominające truskawki .

Można było zauważyć, że chińskie kobiety mają krzepę, za każdym razem jak widzieliśmy małżeństwo wracające z zakupów, kosz wypchany po brzegi niosła na plecach zawsze żona, pomagała sobie opierając ciężar na głowie.

Na poprawę pogody nie było co liczyć, więc wieczorem spakowaliśmy plecaki i stanęliśmy przy drodze w oczekiwaniu na autobus…

Reszta fotek z targu znajduje sie tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Chiny and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s