Transport w Chinach – jazda na maksa!!!

Pociągi

Najpopularniejszy środek transportu Państwa Środka. Żeby skorzystać z przywileju podróży trzeba najpierw przejść całą procedurę. Pierwsze i największe wyzwanie to zakup biletu. Na dworcach kolejowych kasy są zawsze w osobnym budynku. Sala zawiera od kilkunastu do kilkudziesięciu kas biletowych z kolejkami ciągnącymi się w zakręcone ogonki.

Chińczycy podróżują naprawdę masowo. Swoje trzeba wyczekać, szczególnie że Chińczycy uwielbiają się wpychać i ignorują zasady dobrego wychowania, ostatnio z kolejki wywalałam 3 razy tego samego faceta. To co nas dziwi to to, że Chińczycy czekający w kolejce nie zwracają w ogóle uwagi na cwaniaków czających się przy okienku i wpychających się bez kolejki  i w ten sposób można stać w nieskończoność. Pewne trasy są wyprzedawane nawet z 2 tygodniowym wyprzedzeniem, bilety do najpopularniejszych miast znikają momentalnie.

Kategorii pociągów jest wiele od najszybszych pociągów buletów jadących 300km/h z klimatyzacją i pachnącymi toaletami, którymi podróżuje się jak samolotem, do najwolniejszych i najbardziej zasyfiałych i zatłoczonych, którymi podróżuje większość uboższych chińczyków.  Pociągi mają różne oznaczenia jeżeli ma się wymagania to warto się rozeznać przed zakupem  biletu. W zależności od dystansu, funduszy i z jakim wyprzedzeniem kupuje się bilet dostępne są  4 typy miejsc: miękka leżanka, twarda leżanka, twarde siedzenie i miejsce stojące.  Na dworcach sprzedawane są takie małe rybackie krzesełka jest to czasem obowiązkowe wyposażenie posiadacza miejsca stojącego na trasie +24h!

Jak już jesteś szczęśliwym posiadaczem biletu to możesz wejść na dworzec kolejowy, trzeba tylko prześwietlić bagaż (kompletnie pro forma często się zdarza, że nikt nawet nie siedzi przed monitorem). Jeszcze tylko wykrywacz metalu przy bramce i już możesz się udać do poczekalni. Tam podróżni, często ze sporym bagażem czekają na pozwolenie wejścia na peron. Kolejne wyzwanie to dostać się do pociągu. Nie ma takiej samowolki że wchodzisz na peron i czekasz, musisz grzecznie stać z tłumem przy bramce aż ktoś ją otworzy i sprawdzi bilet. Przypomina to dokładnie odprawę biletową na lotnisku, jak tylko pojawi się ludzik w mundurku wszyscy się zrywają i ryją do przodu byle by być pierwszym w kolejce, tyły napierają i robi się straszny ścisk. Pociągi są długie nawet do 25 wagonów ,a można wejść tylko do tego na który ma się bilet.

Komfort jazdy zależy od pociągu i towarzystwa. My jechaliśmy pociągiem buletem tylko raz na trasie Pekin-Szanhaj  1320km w 4,45h była to przejażdżka delux.

Na innych trasach było bardzo różnie,  zdarzyło się siedzieliśmy kolo facetów którzy bez krępacji pluli i charkali na ziemie co parę minut. Do tego odpalali fajkę od fajki, a wspomnę że okna w pociągach się nie otwierają.

zakazy nie zawsze są przestrzegane…

Alejkami przechadzali się Chińczycy z gołymi brzuchami (tak zwane Beijing bikini, koszulka podciągnięta pod pachy) i co chwile ktoś przechodził po wrzątek żeby zalać ulubioną zupę w instant. Ludzie jedzą najdziwniejsze przekąski na zimno z foliowych torebek, których zapach pozostawał wiele do życzenia i tak przez wiele godzin non stop . W chińskim ‘pkp’ kwitnie też lokalny handel, kolej zatrudnia sprzedawców, którzy krążą po wagonach zachwalając wszelaki badziew. Najbardziej popularne wśród towarów są zabawki, paski do spodni, portfele od największych projektantów, przyborniki do paznokci itp. Sprzedawcy zachwalają towary w czasem bardzo komiczny sposób byle tylko zwiększyć zyski.

Sprzedawca pasków zrobił show  w przedziale…

Najbardziej pamiętliwa podróż to 8h w nocnym pociągu z miejscem stojącym! (efekt kupowania biletu godzinę przez odjazdem)  Mieliśmy  dużo szczęścia i znaleźliśmy skrawek miejsca w przejściu przy drzwiach.  Rzuciliśmy plecaki na podłogę(kompletnie zaśmieconą skórkami po owocach) i próbowaliśmy ułożyć się w miarę wygodnie żeby przetrwać nadchodzące godziny.

Nasza miejscówka delux, Roman stosuje pozycje na scyzoryk…

Wyboru nie było za wiele gdyż zajęliśmy dosłownie ostatnie miejsce gdzie nie stali inni ludzie. Zajęte były przejścia w przedziałach, chiński Wars, łazienki, toalety po prostu ludzie siedzieli, stali lub kucali gdzie tylko się dało.

Pomieszczenie z umywalką ładowność do 3 osób…

Nasz korytarz był również palarnią, a że Chińczycy kopcą jak lokomotywy to jechaliśmy 8h w wielkich oparach nikotyny.

To jest fota zrobiona  z mojego miejsca siedzącego takie miałam widoki…

Dodatkowo co godzinę pociąg stawał i musieliśmy się zwijać, zbierać bagaże ścisnąć się z ludźmi na przeciwko i wpuścić nowych pasażerów.  Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak można się złożyć w scyzoryk, żeby chociaż na chwile zmrużyć oko. Momentami odechciewało się wszystkiego… ale z perspektywy czasu doświadczenie było zabawne i będziemy to pamiętać pewnie bardzo długo…

Jedno muszę przyznać na korzyść pociągów, jak już się przejdzie procedurę i wsiądzie do pociągu to przynajmniej wiesz że dojedziesz w określonym czasie, całkiem inna historia jest z autobusami…

Autobusy

Z reguły zdecydowanie droższe niż pociągi. Najczęściej bilety trzeba kupować także z wyprzedzeniem. Miejsca są numerowane i jest  to  bardzo przestrzegane. W autobusach teoretycznie jest zakaz palenia ale jeszcze nam się nie zdarzyło  jechać żeby ktoś nie  ‘zajarał szluga’.  Na wyposażeniu przeważnie są kosze na śmieci, które służą jako spluwaczka, pojemnik na wymioty (bardo dużo ludzi ma chorobę lokomocyjną i wymiotuje nawet na trasie 1h zdarzyło się, że autobus został przystrojony w kolorowego pawia). Tylko jeden autobus, a jak dotychczas jechaliśmy ponad 20 razy, dojechał na czas, cała reszta miała gruby poślizg z rożnych powodów. Najczęściej winny jest stan dróg. Fatalna nawierzchnia a często jej brak, roboty drogowe, w górach obsuwiska ziemi.

Kolejną przyczyną jest zasada ‘ruszamy jak autobus się zapełni’, najczęściej dotyczy to lokalnych połączeń  na krótkich trasach do 150km co jest jeszcze bardziej frustrujące bo myślisz 60km to będzie chwila a tu się robią 3-4h. Tendencją wśród kierowców jest opuszczenie dworca i krążenie po mieście szukając kolejnych chętnych. Autobus jest uznany jako pełny jak są zajęte miejsca siedzące z dodatkowymi osobami z tyłu, miejsce z przodu koło kierowcy i nie ma już gdzie stać w przejściu. Jadąc ostatnio takim autobusem odkryliśmy nowy rodzaj miejsca, a mianowicie miejsce kucane, Pani bileterka kazała kucać stojącym pasażerom chyba w obawie przed jakąś kontrolą, cała sytuacja była bardzo dla nas zabawna, nam udało się zająć miejsca siedzące . Kolejnym razem kierowca po 5 minutach jady zajechał na warsztat i wymieniał koła przez 1.5h!!!

Jak trasa prowadzi przez odcinki w budowie to opóźnienia są najdłuższe. Zdarzyło nam się również wysiadać w połowie drogi gdyż ta na pewnym odcinku została zasypana przez lawinę pokonywać odcinki pieszo . W lokalnych połączeniach można się spodziewać naprawdę wszystkiego… jedna z ostatnich naszych przygód: zostaliśmy obsikani!!! W Chinach dzieci chowa się bez pieluch i pampersów, maluchy mają rozcięte w kroku spodenki, śpiochy lub majtki i potrzeba jest załatwiana przez dziurę. Siedzimy  sobie w autobusie a tu nagle leżący na siedzeniu obok bobas zaczyna sikać na około, rozbawiony tato łapie strumień, jednak Romka plecak, siedzenia  i moja ręka nie uchodzą na sucho. Niby sytuacja śmieszna ha ha ale czasem nasze limity wytrzymałości pękają jak bańki mydlane… bez łaciny się nie obeszło.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Chiny, Reasumując... and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s