Pingyao i Mian Shan – ostatni przystanek przed stolicą…

Pingyao to jedno z najlepiej zachowanych starych miast w Chinach znajdujące się w prowincji Shanxi. Można tu znaleźć kilkaset budynków urzędowych i mieszkalnych, rezydencji i świątyń charakteryzujących się stylem architektonicznym z okresu Ming i Qing.

Najbardziej interesujące są wysokie na 10 metrów i szerokie na 4 metry mury okalające przez 6km historyczną część miasta. W murze znajduje się: sześć bram, cztery wieże i siedemdziesiąt dwie wartownie.

Pingyao znajduje się na liście Unesco i co się z tym wiąże ‘pieniądze i sława’ boom turystyczny nieodwracalnie zmienił oblicze tego miejsca. Dokładnie tak jak w innych starych miastach np. w prowincji Yunnan  główne ulice to stragany z ‘mydłem, widłem i powidłem’, masa hoteli i restauracji, nocnych lokali z głośną muzyką.

O ile architektura nawiązuje do Chin sprzed setek lat, tak klimat starówki przypomina atrakcję raczej bez wyrazu. Najlepiej unikać centralnej części Pingyao i pokręcić się nieco po bocznych uliczkach.

Wychodząc na obrzeża starego miasta można zaobserwować mieszkańców przy ich codziennych zajęciach i obowiązkach. Spacerując dosłownie jedną ulicę przed murami widzieliśmy lokalnych ludzi targujących się na porannym bazarku z owocami i warzywami, staruszków pochłoniętych rozmowami, kobiety przy domowych obowiązkach.

Po jednym dniu mieliśmy wyjeżdżać z Pingyao, jednak dziwnym trafem usłyszeliśmy o miejscu oddalonym o jakieś 50km, które po szybkim wywiadzie w internecie wydało się ciekawe do zobaczenia…

Góra Mian Shan jest bardzo ważnym miejscem pod względem religijnym i kulturowym a jej historia sięga 2500 lat i osnuta jest legendą. Niezliczona ilość świątyń taoistycznych i buddyjskich zbudowanych, a w zasadzie zawieszonych jest na skalnych ścianach.

Z wysokości 2000 m rozpościerają się  zapierające dech w piersiach widoki. Sposób na zobaczenie tego miejsca to 20km spacer wzdłuż zbocza góry na trasie którego jest ponoć ponad 400 atrakcji!!!

Mian Shan zostało zniszczone przez Japończyków podczas drugiej Wojny Światowej i przez wiele kolejnych lat stało zapomniane. Dopiero w 1996 roku zaczęła się odbudowa i po 4 latach  miejsce to odzyskało swój dawny blask. Pomimo faktu, iż świątynie nie przetrwały próby czasu budżet ponad 300 milionów dolarów pozwolił na dokładne odwzorowanie i dopieszczenie znajdujących się tam budynków.

Brzmi to wszystko atrakcyjnie i komercyjnie i wydawałoby się, że zwiedzających będzie dużo, a tym czasem było to jedno z najspokojniejszych miejsc i z przyjemnością spędziliśmy tam cały dzień.

Zaletą jest różnorodność i ogromny wybór miejsc do zobaczenia. Wśród dziesiątek świątyń rozrzuconych po całym Mian Shan trzeba wspomnieć o dwóch wyjątkowych miejscach. Najważniejsza i najdostojniejsza na całej górze jest taoistyczna świątynia Daluo , która posiada wiele ważnych tekstów religijnych co stanowi główną przyczynę popularności wśród wyznawców. Dla buddystów perełkę stanowi piękna świątynia Baofu zbudowana w środku jaskini pod tą samą nazwą. Jaskinia ma kształt ‘dwóch dłoni Buddy trzymającego swój brzuch’, rozmiar ‘brzucha’ jest tak wielki, że pomieściłaby tysiące ludzi oraz 200 pomieszczeń znajdujących się w jaskini. Bardzo ciekawe jest wejście do jaskini przez zawieszone na klifie schody co można porównać do spaceru prawie w powietrzu w otoczeniu przepięknej natury.

Po zwiedzaniu świątyń i jaskiń, wędrowaniu na trzęsących nogach w górę i w dół przez zawieszone przejścia i mosty wybraliśmy się do jednej z naturalnych atrakcji doliny Qixian. Tam było trochę zabawy bo wejście prowadziło przez wąskie koryto doliny przez mosty zanurzone do połowy w lodowatej wodzie, drabiny zawieszone na kaskadach lub metalowe bolce długie na 30cm wystające ze skał. Idąc zastanawialiśmy się ile ludzi wpada tutaj dziennie do wody.

Miły spacer podszyty nutką ekscytacji prowadził na szczyt z kolejnymi świątyniami. Zafundowaliśmy sobie również krótki trekking po wzgórzach żeby jeszcze raz rzucić okiem na wszystko z ‘lotu ptaka’…

Na koniec coś kompletnie z innej bajki, tunel przedstawiający scenki z dawnych lat. Nie wiemy czy to trafny chiński sposób na promocje historii, my bawiliśmy się świetnie… pod ‘wpływem’ radzimy nie wchodzić …:)

Reszta fotek znajduje się tutaj.

Pozdrawiamy!

 

 

 

 

 

 

This entry was posted in Chiny and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s