Kaczka po pekińsku czyli wizyta w stolicy

Jakoś może tak dziwnie to zabrzmi ale naszym najmilszym wspomnieniem z Pekinu jest właśnie kaczka po pekińsku… a z czym to się je? Pieczoną kaczkę pokrojoną w małe kawałeczki zawija się razem ze świeżym ogórkiem i szczypiorkiem w małe naleśniczki posmarowane słodkawym sosem, danie to wyjątkowo jak na kuchnie chińską nie jest smażone i nie ocieka tłuszczem. Wybraliśmy się nawet na specjalną kolację z pokazem krojenia i zawijania kaczki.

Duże miasta nigdy nie były naszą specjalnością, więc ogromny szklano-betonowy Pekin nas niestety nie zachwycił. Zobaczyliśmy większość tak zwanych obowiązkowych atrakcji typu: Zakazane Miasto, Pałac Letni czy Hutongi , jednak te doświadczenia były dość koszmarne, przede wszystkich ze względu na tłumy turystów, które odbierały ochotę do zwiedzania.

Także trzeba wspomnieć, że większość zabytków stolicy wygląda jakby były wybudowane kilka a nie kilkaset lat temu. Dodatkowo pogoda, która niestety nie sprzyjała, koszmarny upał, a także unoszący się w powietrzu smog, bardzo ograniczający widoczność, odbierały przyjemność zwiedzania. Po kilku dniach oglądania tego co ‘trzeba’, postanowiliśmy zobaczyć mniej popularne atrakcje, które okazały się dla nas bardziej ciekawe. Posnuliśmy się po dzielnicy artystów – Art District, w której młodzi artyści tworzą i wystawiają swoje prace, poszliśmy na koncert do supernowoczesnego Art Performance Building i na pokaz akrobatyczny.

Największe oczekiwania mieliśmy związane z Wielkim Murem. Co jak co, ale ta właśnie najsłynniejsza ‘ściana’ jej historia i konstrukcja robi chyba na każdym niesamowite wrażenie. Plan mieliśmy taki, żeby troszkę się po murze przejść jednak jak to w Chinach bywa kawałek nas interesujący został zamknięty na 2 lata w celu renowacji. Trzeba było więc znaleźć coś w zastępstwie, a to nie takie proste gdyż jak to również w Chinach bywa, jak jest jakiś zabytek lub atrakcja to trzeba od razu to wykorzystać na maksa i zrobić z tego tak zwany cyrk. Pewne najpopularniejsze fragmenty są zatłoczone bardziej niż niedzielny targ, sklepikarze z kramami stoją jeden na drugim, można wszędzie podjechać kolejką, a na dodatek jak już się mur znudzi to jest tuż obok wesołe miasteczko! Nasz wybór padł na Huanghua mało znany fragment muru oficjalnie zamknięty dla turystów jednak płacąc 2 RMB lokalesowi (30 razy mniej niż na innych popularnych kawałkach) można wejść po drabinie na wieżę wartowniczą i przejść całkiem spory kawałek. Mur jest miejscami bardzo stromy i ciężko utrzymać się w pionie. Z wycieczki byliśmy zadowoleni, jednak pozostał pewien niedosyt i jak będziemy kiedyś w okolicy to nie omieszkamy zawitać tam ponownie zobaczyć jeszcze jakiś inny kawałek muru najlepiej o innej porze roku jesienią lub zimą.

Reszta fotek z Pekinu i Wielkiego Muru.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Chiny and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s