Szanghaj – big city life!

Do Szanghaju dojechaliśmy z Pekinu superszybkim, nowo oddanym pociągiem, dystans 1380km pokonaliśmy w niecałe pięć godzin. Po rozczarowaniu stolicą nie chcieliśmy się zbyt euforycznie nastawiać co do tej metropolii, a jednak miło nas zaskoczyła stolica finansowa Chin. Szanghaj to osobna kategoria,  nie da się go porównać z żadnym innym miastem. Można powiedzieć, że reprezentuje on wszystko to do czego dziś dąży Państwo Środka i jego mieszkańcy: nowoczesność, rozwój i przede wszystkim KASA, KASA, KASA! Odwiedzając w Chinach róże rejony możemy bez wątpienia stwierdzić że reszta kraju ma wiele do nadrobienia i czasy kiedy Szanghaj będzie standardem a nie wyjątkiem są bardzo odległe.  Po raz pierwszy od wyjazdu nie mieszkaliśmy w hostelu czy hotelu. Przed przyjazdem do Szanghaju znaleźliśmy couch surfera czyli osobę, która przyjęła nas u siebie w domu. Była to młoda Włoszka, która od ponad roku mieszka i pracuje w Chinach. Po raz pierwszy też poczuliśmy się jak w domu. Przytulne mieszkanko ulokowane we francuskiej dzielnicy okazało się strzałem w dziesiątkę. Na śniadanie świeża bagietka z serem z piekarni tuż za rogiem to było coś za czym tęskniliśmy od jakiegoś czasu. Byliśmy  troszkę zaskoczeni zaufaniem jakie ma do ludzi Francesca. Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że nasza gospodyni musiała wyjść na spotkanie, ale nie było problemu, zostawiła klucz do mieszkania w ogródku z dopiskiem ‘czujcie się jak u siebie’. Wieczory spędzone na rozmowach o życiu i pracy w Państwie Środka okazały się bardzo pomocne w zrozumieniu mentalności Chińczyków.

Dwa rowery jakie mieliśmy do dyspozycji okazały się niezastąpionym środkiem transportu do zwiedzenia miasta. Przez cztery dni jeździliśmy nie mogąc się nadziwić jak bardzo Szanghaj różni się od Pekinu, mimo iż populacja obydwu metropolii jest bardzo podobna w Szanghaju nie widzi się tłumów ani korków na ulicach. Miasto jest nazywane Paryżem Wschodu i ma to niewątpliwe odzwierciedlenie w jego architekturze. Spacerując po ulicach można podziwiać połączenie stylów, na jednym brzegu rzeki górują nowoczesne drapacze chmur o wymyślnych kształtach,  rozbłyskające wieczorem dziesiątkami neonów, jedna z najsłynniejszych panoram – linia nieba wytyczona przez Pudong. Na drugim brzegu dostojny Bund, na którym królują majestatyczne budynki z początku XX wieku i właśnie to połączenie nadaje niepowtarzalny klimat. Nocna panorama miasta robi niesamowite wrażenie, a można ją podziwiać z brzegu rzeki, statku wycieczkowego lub restauracji ulokowanej na 87 piętrze Wieży Jinmao.

Wybraliśmy się też do Muzeum Plakatu Propagandowego, żeby zobaczyć jak władza prała umysły maluczkich. Jest tam ponad 3000 plakatów z lat 50’,60’ i 70’, największy ponoć zbiór w Chinach, gdyż większość plakatów została zniszczona podczas Rewolucji Kulturalnej, była to bardzo ciekawa lekcja historii.

Reszta fotek tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Chiny and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s