Tagong, zakurzona tybetańska wioska

Po otrzymaniu w Kanding czwartej i już ostatniej chińskiej wizy musieliśmy zdecydować gdzie chcemy jechać dalej. Po wojażach w południowej gałęzi Tibetan Highway zafascynowani wschodnim Sichuanem  postanowiliśmy zobaczyć jeszcze jedno typowo Tybetańskie miasteczko w Chinach i nasz wybór padł na Tagong, znajdujący się na północnej części słynnej trasy.

Jest to niewielka mieścina położona pośród wzgórz i pastwisk na wysokości 3750m. npm. Nie wiedzieliśmy do końca co ciekawego, poza kolorową ludnością Tybetańską, można tam zobaczyć. Okazało się, że są dwa dość duże klasztory zamieszkałe przez sporą ilość mnichów,  można wybrać się na pół dniową przejażdżkę konno po okolicy lub zrobić ‘home stay’ i spędzić dzień z rodziną Nomadów i przenocować w tradycyjnym namiocie z rodzinką i jakami. My jednak postanowiliśmy skupić się na obserwacji życia codziennego lokalesów przez większość dnia oddających się modlitwie.

W przypadkowej rozmowie z właścicielką domu w którym mieszkaliśmy dowiedzieliśmy się, iż całkiem niedaleko znajduje się szkoła dla mnichów, a tuż obok klasztor zamieszkały przez pięćset tybetańskich zakonnic. Po rozeznaniu sytuacji postanowiliśmy wybrać się zobaczyć oba miejsca i zostać na noc u sióstr.

Do wioski Heping Fahui,  w której znajdował się klasztor  prowadziła malownicza ścieżka przez pastwiska i pagórki na których pasły się jaki i konie. Po trzech godzinach marszu byliśmy na miejscu.

Najpierw odwiedziliśmy instytut szkolenia mnichów z młodymi nowicjuszami pochłoniętymi w naukach mistrza. Następnie zaczęliśmy szukać klasztoru nie do końca wiedząc  jak ma on wyglądać. Wydawało nam się, że będzie to jeden duży budynek zamieszkały przez zakonnice a okazało się zupełnie inaczej. Klasztor składał się z ponad dwustu miniaturowych domków i świątyni. Była to w pewnym sensie cała wioska zarządzana przez siostry.

W mieścinie akurat odbywał się buddyjski festiwal kwitów i gdy tam dotarliśmy wszyscy mieszkańcy byli skupieni na modlitwie. Tak kolorowych ludzi jak dotąd nie widzieliśmy. Przyglądaliśmy się wszystkiemu z zaciekawieniem, a i my również wzbudziliśmy nie małe poruszenie. Obserwując modlących się i oddających cześć Buddzie zgromadzonych w jednym miejscu wszystkich mieszkańców czuliśmy się jak na planie jakiegoś filmu. A wszystko to odbywało się w rytm mantry dobiegającej z głośników.

Następnego dnia rano zobaczyliśmy kolejny rytuał modlitewny, który wywarł na nas ogromne wrażenie. Od świątyni w dół do wioski biegła droga, a na niej dziesiątki zakonnic ubranych w gumowe fartuchy, drewniane ochraniacze na dłonie i kawałki opon na czubki butów  powtarzały jak mantrę schemat modlitwy: przesuwały  złożone jak do pacierza ręce z nad głowy, na wysokość  twarzy i na serce , kilka słów modlitwy, a następnie z wyciągniętymi rękoma rzucały się ślizgiem na ziemię. Po czym wstawały, jeden krok do przodu i proces powtarzały od nowa i tak całą drogę.

Dowiedzieliśmy się, że w wielu miejscach młode zakonnice i mnisi aby pokazać swe oddanie pokonują tak nawet do tysiąca kilometrów ze swych rodzinnych miejscowości do Lashy co zajmuje nawet do pół roku. Jest to rodzaj tutejszej pielgrzymki. Zostaliśmy jeszcze przez kilka godzin aby poobserwować życie codzienne wioski i klasztoru i udaliśmy się w drogę powrotną do Tagong.

Tego wieczoru poznaliśmy przypadkiem Australijkę, która powiedziała nam o największym na świecie instytucie szkolenia mnichów i buddyjskich zakonnic i już znaliśmy naszą kolejną destynację.

Reszta fotek znajduje się tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Chiny, Tybet and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Tagong, zakurzona tybetańska wioska

  1. san says:

    polecam!🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s