Tybet organizacyjnie – informacje ogólne oraz jak przygotować wyjazd

Tybet w 1950 roku został ‘wyzwolony’ przez Chiny. Negatywne skutki przejęcia kontroli nad tym państwem ciężko wymienić w książce jednak chcielibyśmy przytoczyć chociażby kilka aby przybliżyć sytuację, która panuje od ponad 60 lat w Tybecie. Większa część terytorium Tybetu została wcielona do Chin obecnie w TAR (Autonomicznym Regionie Tybetu mieszka mniej ludności rdzennej niż poza jego granicami). W procesie wyzwolenia i na skutek protestów śmierć poniosło ponad 1,2 miliona Tybetańczyków, sto tysięcy ludzi zostało wtrąconych do obozów pracy w tym duża część mnichów. Dalajlama uciekł do Indii i od ponad 60 lat jest politycznym i duchowych przywódcą rządu na wygnaniu (w marcu tego roku zrezygnował z funkcji politycznej i przeprowadził wolne wybory tybetańskiego rządu w Indiach jednak dalej posiada duży wpływ na podejmowane decyzje) . Podczas ‘Kulturalnej Rewolucji’ zdewastowano i ograbiono 6000 klasztorów, niemalże każdy ośrodka kultury i dziedzictwa narodowego uległ destrukcji. Władze ingerują w tradycyjne tybetańskie zasady życia codziennego, narzucają pod groźbą więzienia lub śmierci styl życia jaki uznały za właściwy. Ludzie ograniczeni są licznymi restrykcjami politycznymi i religijnymi. Powstał ogromny plan przesiedlenia Chińczyków na terytorium Tybetu. Dostają oni bardzo korzystne propozycje byleby tylko chcieli się przenieść. W ciągu następnych 5 lat plan przewiduje świetlaną przyszłość dla nomadów, którzy wypędzani są z pastwisk i umieszczani zostają w specjalnie zbudowanych osiedlach strzeżonych przez armię. Języka tybetańskiego uczy się tylko w szkole podstawowej, ściśle kontroluje się liczbę mnichów oraz władze chińskie znalazły nowy sposób na wybór Dalajlamy i Panczenlamy dwóch najważniejszych postaci w tybetańskim buddyzmie. Wszystko to jest przerażające i tragiczne, smutne czasy i rzeczywistość w jakiej przyszło żyć Tybetańczykom. Chiny są potęgą świata i ponieważ światem rządzi pieniądz żadne państwo nie stanie w obronie uciśnionego narodu. W ostatnim czasie występują coraz częstsze podpalenia wśród mnichów, którzy sygnalizują swoją bezsilność i nie mogą pogodzić się z obecną sytuacją. Duchowni żądają powrotu Dalajlamy do kraju i WOLNEGO TYBETU oby ich prośby w końcu zostały wysłuchane…

Warto zapoznać się z historią i aktualną sytuacją przed wyjazdem. Tybet jaki widzieliśmy to namiastka tego jak kiedyś wyglądał ten kraj pewne zmiany są już nieodwracalne i miasta i krajobraz zmienia się błyskawicznie. Jeżeli ktoś marzył o wyjeździe do Tybetu to radzimy nie odkładać tego na później jechać teraz, zaraz bo później to będzie po prostu jedna z chińskich prowincji…

Dla tych co się zdecydują pojechać przedstawiamy  poniżej informacje o tym jak zorganizować wyjazd.

Od 2008 roku zagraniczni turyści (wszyscy poza Chińczykami) nie mogą indywidualnie podróżować po terenie TAR czyli po Autonomicznym Regionie Tybetu – Tybecie Centralnym. Duża ilość terenów historycznie i etnicznie należących do Tybetu została wcielona do Chińskich prowincji Qinghai i Gansu (tybetańska prowincja Amdo) oraz do Syczuanu i Junnanu (tybetańska prowincja Kham) po tych terenach można jeździć indywidualnie bez problemów. Trzeba natomiast zawsze sprawdzać aktualną sytuacje bo chińskie władze z dnia na dzień mogą zakazać wjazdu zagranicznym turystom do pewnych części wymienionych prowincji, często tylko z sobie znanych powodów. Najbardziej niepewny okres to lipiec /sierpień kiedy to nawet centralny Tybet jest zamknięty. W tym czasie trwają festiwale, przypadają rocznice i tym samym władze chińskie unikają gromadzenia się turystów w miejscach gdzie coś się dzieje.

Dziś więcej Tybetańczyków mieszka poza terytorium TAR niż w sercu Tybetu. Jeżeli nie interesuje kogoś wyjazd zorganizowany to bez problemu można doświadczyć tybetańskiej kultury i krajobrazu jeżdżąc po prowincjach w Chinach. My widzieliśmy i jedno i drugie najpierw 3 tygodnie jeździliśmy po ‘tybetańskiej autostradzie’ w Syczuanie odwiedzając wioski i miasteczka i muszę przyznać był to highlight całego ponad 3 miesięcznego pobytu w Chinach. Szczegóły na blogu w sekcji Tybet i Chiny.

Ten wpis jednak chcieliśmy poświęcić żeby opisać jak zorganizowaliśmy nasz wyjazd do TAR. Początkowo nie planowaliśmy wyjazdu do Tybetu, jak to bywa plany się zmieniły i ponieważ naszą kolejną destynacją był Nepal postanowiliśmy przejechać trasę lądem z Chin. Dwa elementy które stanowczo nas zniechęcały do Tybetu to konieczność wykupienia wycieczki, brak możliwości podróżowania na tak zwaną ‘własną rękę’ i koszty związane z wyjazdem.

Kilka tygodni przez planowanym wyjazdem zaczęliśmy się orientować jak to wszystko wygląda. Mianowicie jadąc do Tybetu (mam tu na myśli TAR) zagraniczni turyści potrzebują:

1) pozwolenie na pobyt, który można załatwić wyłącznie przez agencję, indywidualnie nie jest to możliwe, a agencja nie załatwi tylko pozwolenia jeżeli nie wykupisz całego wyjazdu.

2) przewodnika, który Ci towarzyszy podczas wycieczki i bez którego nie można wejść do niektórych klasztorów

3) pojazd, ponieważ zakazane jest podróżowanie transportem publicznym

W związku z wyżej wymienionymi wymogami jedyną możliwością jest wykupienie wycieczki w agencji, która zapewnia wszystkie 3 elementy. Co to znaczy wycieczka i zorganizowana grupa: jedna osoba plus przewodnik to już jest grupa i samemu układając plan wyjazdu ze wszystkimi punktami, które nas interesują lub korzystając z jednego ze standardowych planów wycieczek można jechać do Tybetu spełniając wszystkie wymagania.

Jak znaleźć agencję i wycieczkę? Opcji jest kilka zależy wszystko od czasu jaki mamy i funduszy jakimi dysponujemy. Jeżeli załatwiasz wycieczkę z Chin dobrą bazą jest Chengdu lub Xining, jeżeli z Nepalu to Katmandu, we wszystkich przypadkach agencji oferujących wyjazd do Tybetu jest sporo i nie ma problemu ze znalezieniem wycieczki. Wiele hosteli również posiada oferty wywieszone w holach, wystarczy tylko zapytać. Jeżeli organizujesz wyjazd z domu pozostaje znalezienie agencji przez internet. My w naszym hostelu zrobiliśmy tylko symulacje bo chcieliśmy mieć pojęcie o kosztach jakie nas czekają.

Decydując się na wyjazd postanowiliśmy jechać z tybetańską agencja z Lhasy więc kilka dni spędziliśmy na internecie szukając forów , opinii ludzi i na co powinniśmy uważać. Tybetańską agencję wybraliśmy z kilku powodów: po pierwsze dajesz zarobić Tybetańczykom, po drugie omijasz wszystkich pośredników więc cena jest korzystna, po trzecie jeżeli coś pójdzie nie tak wiesz z kim rozmawiać.

Znaleźliśmy kilka agencji i plan wycieczki, który by nam pasował, wysłaliśmy zapytania o cenę do wszystkich potencjalnych organizatorów. Ceny wahały się o kilkaset dolarów więc zawsze warto sprawdzić kilka różnych ofert.

Co powinna zawierać oferta za którą płacisz:

1) Wszystkie pozwolenia potrzebne w czasie wyjazdu czyli pozwolenie na pobyt plus dodatkowe pozwolenia na przykład na wjazd do bazy pod Everestem jeżeli masz ten punkt w programie.

2) Przewodnika i informacje o kosztach związanych z jego wyżywianiem, przewodnik musi znać angielski i najlepiej żeby był Tybetańczykiem

3) Informacje o typie pojazdu, może to być land cruiser lub van w zależności od ilości osób. Wszędzie poza EBC (baza pod Everestem) drogi były bardzo dobre jednak do bazy polecam 4X4 bo nawierzchnia jest w bardzo złym stanie.

4) Wstępy do klasztorów, wjazd do bazy pod Everestem oraz wszystkich innych atrakcji wymienionych w twoim planie wycieczki.

5) Zakwaterowanie, nie jest to konieczne ale muszę przyznać że jest to bardzo wygodne i jak cały dzień zwiedzasz i przyjeżdżasz na nocleg ostatnią rzeczą na jaką masz ochotę jest szukanie pokoju na własną rękę i targowanie się o cenę.

6) Posiłki najczęściej są tylko śniadania, lunch i obiad we własnym zakresie

7) Bilet jeżeli jedziesz z Chin np. pociągiem informacje o typie miejsca. Do stolicy można również polecieć samolotem.

8 ) Dokładny szczegółowy plan wycieczki z wymienionymi wszystkimi klasztorami, atrakcjami, gdzie nocujesz, co mijasz po drodze sprawdź to koniecznie, żeby nie było niespodzianek!

Koszty wyjazdu zależą od ilości osób w twojej grupie i długości pobytu. Najdrożej jest dla 1-2 osób gdyż w całości pokrywasz koszt przewodnika i pojazdu. Przy 4 osobach spadek ceny jest znaczący i cena nie wygląda tak strasznie. Przy kolejnych 2 osobach spadek nie jest już taki duży. Powyżej 6 osób potrzebny jest kolejny pojazd więc nie zyskujesz na podziale kosztów. My chcieliśmy jechać w grupie 4 osobowej ale 2 dni przed wyjazdem znaleźli się kolejni chętni więc byliśmy w szóstkę. Koszt 12 dniowego wyjazdu plus dwa dni w pociągu z Chengdu wyniósł nas 950$ od osoby przy grupie 6 osobowej. Cena zawierała przewodnika, przejazd pociągiem z Chengdu, noclegi, śniadania, wszystkie wstępy, ubezpieczenie, pojazd. Przy 4 osobach musielibyśmy zapłacić 50$ od osoby więcej, natomiast gdybyśmy jechali sami to już byłoby to 300$-400$ drożej.

Jak znaleźć kompanów do wyjazdu? Najlepiej ogłaszać się i szukać na forach, wywiesić ogłoszenie w popularnych hostelach gdzie przewija się dużo ludzi. Nie ma nigdy gwarancji że się kogoś znajdzie więc zacznij wcześniej jak chcesz mieć większe szanse.

Formalności i płatności. Do załatwienia pozwolenia potrzebna jest wiza chińska i numer paszportu, wysyłasz skan do agencji i pozwolenie gotowe jest w ciągu kilku dni. Jeżeli jedziesz pociągiem wymagana jest tylko kopia pozwolenia jeżeli lecisz musisz mieć oryginalny dokument. Przy rezerwacji wycieczki czyli na 14 dni przez datą wyjazdu zapłaciliśmy przelewem połowę wymaganej kwoty resztę zapłaciliśmy gotówką po przyjeździe do Lhasy. Nie mieliśmy żadnych problemów z formalnościami, właściciel agencji odpowiadał błyskawicznie na każde pytanie o każdej porze dnia czasem miałam wrażenie że on nigdy nie śpi. Kilka razy również rozmawiałam z nim przez skypa. Z komunikacją nie było problemów ponieważ wszystko było załatwiane drogą elektroniczną ważne było żeby mieć pewność i czuć że wszystko idzie jak należy. Polecam czytanie aktualnych opinie innych ludzi gdyż nie ma innego sposobu na poznanie agencji.

Nasze wrażenia i doświadczenia z organizatorem. Pierwsze wrażenie mieliśmy bardzo pozytywne, wszystko było jak należy, miły przewodnik, ładny hotel, mimo że w umowie mieliśmy opcje zakwaterowanie jako średni standard. Agencja okazała się bardzo elastyczna, w pierwszy dzień zmieniliśmy jeden dzień w naszym planie i mimo dodatkowego dnia w którym potrzebny był samochód nie mieliśmy żadnych dodatkowych kosztów. Jadąc z agencją Tybetańską nie można liczyć na standardy europejskie… mieliśmy parę zgrzytów. Nie chcę jednak żeby to zniechęciło ludzi do wyboru właśnie Tybetańskich agencji bo uważam, że wybierając się trzeba pomyśleć jakie ma to znaczenie. Nasze problemy związane były z samochodem. W drodze na EBC i z powrotem złapaliśmy w sumie 6 gum! Jadąc do bazy po trzecim flaku zadzwoniliśmy do agencji i zgłosiliśmy że opony są tak łyse że nie nadają się na tą trasę i prosiliśmy o zakup 2 nowych opon bo nie byliśmy wstanie kontynuować drogi. Prośba została zignorowana i opony zostały po raz kolejny załatane. Następnego dnia zdołaliśmy ujechać 4 km i złapaliśmy gumę, zmian koła, i kolejne 20km i stajemy po raz piaty w szczerym polu! Nerwy zaczęły nam puszczać, bo wiemy że jesteśmy w bardzo mało zaludnionej części kraju i tylko pastwiska i góry wokoło. Na warsztat czy sklep z oponami dużych szans nie ma więc będziemy czekać i stracimy kilka godzin lub jak w naszym przypadku cały dzień czekając na rozwiązanie sytuacji. Dzwonimy do agencji i żądamy nowego samochodu, po długiej dyskusji pojazd jest w drodze pozostaje tylko na niego poczekać… do kolejnej miejscowości dojeżdżamy późno w nocy i po drodze tracimy widoki – Himalaje. Następnego dnia rozgoryczeni obrotem sytuacji, która mogła być rozwiązana pierwszego dnia kiedy to problem z oponami był oczywisty, jednak został zignorowany, postanawiamy zażądać zwrotu pieniędzy za głupio stracony czas w szczerym polu lub extra dwóch dni w ramach rekompensaty. Straciliśmy dwa dni z dwustu i było nam tego czasu szkoda. Właściciel agencji nie chce o tym słyszeć przecież widzieliśmy wszystko co było w planie straciliśmy może jakieś tylko tam śnieżne szczyty – jego słowa!!! Godzinna rozmowa przez telefon była jedną z najcięższych w moim życiu jako ‘kierowniczka’ grupy negocjowałam z nim i przedstawiałam nasze argumenty. Usłyszałam kilka bardzo smutnych komentarzy i niekiedy po prostu brak mi było słów. Zostaliśmy posądzeni o wyłudzenie, że sprawiamy niesamowite problemy, że nic nie wiem o prowadzeniu biznesu , a na koniec jak powiedziałam że długo zbieraliśmy na wyjazd i chcieliśmy dostać to za co zapłaciliśmy usłyszałam że po co przyjeżdżamy do Tybetu jak pieniędzy nie mamy! Smutne, że tak skwitował to Tybetańczyk prowadzący agencję turystyczną. Dostaliśmy zwrot pieniędzy bo chyba właściciel chciał się nas jak najszybciej pozbyć, większość sumy oddaliśmy przewodnikowi. Słyszeliśmy od innych osób o ich przebojach więc nam i tak najgorzej się nie trafiło tylko ostatnie 3 dni były stresujące a można było tego uniknąć.

Pomimo zgrzytów nie żałujemy wyjazdu. Tybet to piękny kraj i niepowtarzalni ludzie. Doświadczyliśmy wielu miłych i niezapomnianych chwil, o których będzie więcej w kolejnych wpisach.

This entry was posted in Chiny, Reasumując..., Tybet and tagged , , . Bookmark the permalink.

6 Responses to Tybet organizacyjnie – informacje ogólne oraz jak przygotować wyjazd

  1. san says:

    spoko!🙂

  2. sinaia says:

    Solidny artykuł. Mnie osobiście sprowadził na ziemię ze względu na koszty. A planowałem jak najtaniej z Chin lądem do Indii przez Tybet i Nepal (to miał być końcowy etap podróży od Sydney do Indii). 1000USD od 2 osób to spory wydatek, nie mniej dzięki za napisanie tego artykułu.

    • gotyska says:

      Koszty to 950$ od osoby nie dwóch osób. Można Tybet przejechać szybciej i taniej skrócając pobyt i omijając pewne atrakcje na przykład wizytę w bazie pod Everestem, która trochę kosztuje. My chcieliśmy jednak coś zobaczyć więc przedłużyliśmy standardową 7-8 dniową wycieczkę. Życzę powodzenia! Pozdrawiamy

  3. Maciek says:

    Badam możliwości dostania się do Tybetu, ale z takiej zorganizowanej wycieczki nie skorzystam na pewno! Zarobił jakiś Tybetańczyk współpracujący z okupantem i traktujący przyjezdnych jak portfele. Jak można poznać lokalną kulturę mając wszystko zorganizowane? Jeśli nie da się inaczej to wolę tam nie jechać. Trudno.
    Ale dzięki za dobry zbiór aktualnych informacji.

    • gotyska says:

      My do Tybetu pojechaliśmy głównie ze względu na naturę i krajobrazy. Niestety nie ma innej możliwości zwiedzenia tego kraju, jeśli nie ma się przewodnika i pojazdu z kierowcą. Można jednak bardzo indywidualnie ustalić sobie plan tego co chce się zobaczyć i jeśli ktoś chce jeździć po wioskach to nie ma ku temu przeszkód, tylko niestety każdy dzień kosztuje. Najlepszym sposobem na poznanie kultury i codziennego życia Tybetańczyków jest powłóczenie się na własną rękę po zachodnim Syczuanie i północno-zachodnim Yunanie, gdzie żyją praktycznie w 95% Tybetańczycy a przez większość roku władze CHRL nie robią trudności.

      • Maciek says:

        Słyszałem o parze, która podróżowała po Tybecie w przebraniu (choć wątpię, żeby udało im się wmieszać w tłum😉 Dzięki za odpowiedź, być może druga opcja będzie dla mnie korzystniejsza.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s