Katmanduuuuu…

Jak to bywa z azjatyckimi stolicami albo się je kocha albo nienawidzi. W przypadku Nepalu miasto nas zaczarowało od samego początku. Nie wiemy czy to wynik prawie  czteromiesięcznego pobytu w Chinach i potrzeba zmiany otoczenia, klimatu i atmosfery, czy po prostu magia tej stolicy. Daliśmy się nadzwyczajnie wciągnąć i spędziliśmy tu sporo czasu. Już od pierwszej chwili porywają kolorowe stroje kobiet, wąskie uliczki pachnące kadzidłami z bożkami umazanymi czerwoną farbką znajdującymi się na każdym rogu, malutkie warsztaty i sklepiki jakby dla krasnoludków, wszędzie rozłożone stragany z warzywami i kwiatowymi girlandami oraz stara średniowieczna architektura, a na to wszystko patrzą oczy Buddy z licznych stup znajdujących się w całym mieście.

Nie przeszkadza nawet typowo azjatycki ruch uliczny czyli wszystko( mini taksówki Suzuki, motory, rowery i riksze) jedzie na raz z każdej strony w akompaniamencie głośnych klaksonów i tabunów kurzu. Ten chaos ma swój urok i od razu w głowie rodzi się myśl jesteśmy znowu w prawdziwej Azji!

Katmandu ma również swoje ciemne strony takie jak ogromne korki, regularne braki w dostawach prądu, śmieci, które piętrzą się wszędzie i bardzo często lądują w rzece, która przypomina już tylko płynące śmietnisko. Miasto boryka się również z wieloma problemami społecznymi na przykład dużym wyzwaniem są dzieci ulicy, które wąchają klej i są najcięższym przypadkiem nawet dla wyspecjalizowanych NGO(pozarządowych organizacji społecznych).  Wszystko to razem wzięte może być przytłaczające i potencjalna destynacja urlopowa nie jest już nagle tak atrakcyjna i piękna…

Gettem turystycznym stolicy jest dzielnica Thamel. Można tu znaleźć wszystko czego tylko turyście  potrzeba: tanie  zakwaterowanie, knajpki, kafejki, agencje turystyczne, sklepy ze sprzętem i ubraniami trekingowymi oraz liczne sklepy z pamiątkami. Zakupy na Thamelu to obowiązek i przy okazji sama przyjemność. W tej dzielnicy zawsze przynajmniej kilka razy dziennie ktoś się zapyta: po pierwsze, o to czy chcesz kupić tiger balm (azjatycka maść na wszystko, znana w Polsce jako maść z kotkiem), po drugie, o to czy chcesz iść na trekking , polecieć samolotem nad Himalajami lub spróbować raftingu oraz, po trzecie, szepcząc z tyłu za uchem, o to czy chcesz huszysz lub marihuanę. Można powiedzieć, że narkotyki w Nepalu rosną prawie wszędzie. Skręty palą wszyscy i ogólnie z zakupem jest chyba prościej niż w Amsterdamie.

Warto ruszyć się poza Thamel bo Katmandu ma wiele do zaoferowania. Na pierwszy ogień idzie oczywiście Plac Durbar, kiedyś siedziba królów, dziś tętniące życiem serce miasta. Kompleks budynków, które się tam znajdują stanowi najcenniejsze dziedzictwo tradycyjnej architektury.

Nie można również pominąć buddyjskiej świątyni Swayambhunath, znajdującej się na wzgórzu, z którego rozpościera się widok na całą dolinę. Najbardziej nieprzewidywalnym momentem wizyty jest droga na wzgórze podczas której towarzyszą ludziom nieobliczalne małpy. Można się na nie gapić godzinami, pamiętając tylko o tym, żeby nie mieć ze sobą żadnego jedzenia, bo bardzo krótko będziemy się cieszyć przekąską.

Zostając w klimacie buddyjskim odwiedziliśmy również dzielnicę Bodhnath, w której można podziwiać największą białą stupę. Okolica zamieszkała jest głównie przez Tybetańczyków, więc można tu znaleźć wiele klasztorów i warsztatów produkujących wszystko czego potrzeba do życia w rytmie mantry.

W Nepalu religie nieco się przeplatają obok Buddyzmu drugim znaczącym wyznaniem jest Hinduizm. Ponieważ z pierwszą religią w ostatnich 2 miesiącach mieliśmy wiele do czynienia  z ciekawością wybraliśmy się do największej i najważniejszej świątyni hinduistycznej Pashupatinath.  Można tam spotkać Sadhu – ‘Holy Men’ – ‘Świętego Człowieka’. Są to głównie mężczyźni prowadzący bardzo skromne niemalże ascetyczne życie, próbując osiągnąć stan wyzwolenia poprzez medytacje i kontemplację. W turystycznych miejscach takich jak Plac Durbar można spotkać wielu wymalowanych, kolorowo ubranych ala-Sadhu pozujących do zdjęć za drobną opłatę, kuglarzy i chętnych na szybki zarobek zawsze znajdzie się kilku. Wchodząc w zakamarki znaleźliśmy zaułek w którym według nas mieszkali prawdziwi Sadhu i w oparach zioła pogrążeni byli w zamyśleniu.

Pashupatinath  znajduje się nad rzeką i właśnie na jej brzegu odbywają się pogrzeby. Na stosach ułożonych nad brzegiem pali się zwłoki. Mieliśmy okazję po raz pierwszy obserwować takową ceremonię.

W czasie pobytu w stolicy mieliśmy okazję uczestniczyć w drugim co do ważności obchodzonym w Nepalu – święcie światła – Diwali. Dosłowny ‘rząd świateł’ zapalany w każdym domostwie symbolizuje zwycięstwo światła nad ciemnością.  Przez pięć dni radość i zabawa przeplata się z mistycznymi rytuałami ku czci bogów.  Podczas trwających kilka dni przygotowań, rozwieszono lampki i kolorowe frędzelki na głównych ulicach miasta. Same obchody były dość huczne, przez kilka dni grała, a czasem wręcz huczała głośna muzyka, ludzie chodzili w pochodach i jeździli na pickupach. Wieczorem w całym mieście przed każdymi drzwiami zapalone były małe gliniane naczynka ze świeczkami i codziennie układana była mozaika z kwiatków i kolorowych farbek, ludzie ubrani w odświętne stroje przechadzali się uliczkami, a atmosfera była bardzo serdeczna.

W kilku miejscach powstały ogromne ręcznie usypane z farbek i ziaren mandale.

Udało nam się również uczestniczyć w obchodach ostatniego dnia święta w nepalskim domu. Właścicielka hotelu, w którym się zatrzymaliśmy, zaprosiła nas do domu swojej siostry. Ten ostatni dzień przeznaczony jest właśnie dla rodzeństw, które wymieniają się życzeniami, podarunkami i słodyczami, a wszystko pieczętują tiką czyli 7 kolorowym malunkiem na czole i girlandą z kwiatów. Bardzo było to miłe przeżycie najpierw obserwować zwyczaj a później dostać własną tikę na czole.

Reszta fotek znajduje się tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Nepal and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s