W krainie turbanów…

Amritsar to miasto leżące w prowincji Punjab , jest ono dla wyznawców sikhizmu tym samym czym dla katolików Watykan, czy Mekka dla muzułmanów.  Celem wszystkich pielgrzymów jak i naszym jest odwiedzenie Złotej Świątyni najświętszego miejsca.

Sikhizm to religia powstała w XVw i zrzeszająca w Indiach 2% wyznawców. Jest ona jakoby połączeniem hinduizmu i islamu i z obydwu tych religii zaczerpnęła pewne maksymy.  Wyznawcy wierzą w jednego Boga wobec którego wszyscy ludzie są równi, ale także w reinkarnację i medytację prowadzącą do oświecenia. Każdy szanujący się Shik posiada pięć atrybutów religijnych. Przede wszystkim nie goli brody i nie ścina włosów ukrywając je pod skrzętnie zawiązanym turbanem co symbolizuje – świętobliwość.

Każdy ma swój indywidualny sposób na tworzenie turbanu, a jego kolor jest jedynie kwestią gustu i można zobaczyć setki przeróżnych odcieni tego nakrycia głowy. Kolejnym atrybutem jest grzebień , by móc uporać się z nieścinanymi włosami. Należy też nosić luźną bieliznę co jest oznaką skromności, natomiast rzeźbiony nóż noszony za pasem symbolizuje siłę i godność. Metalowa okrągła bransoletka to symbol odwagi.

My w Amistarze, którego nazwa oznacza „jezioro wypełnione nektarem”, spędziliśmy trzy dni i codziennie o różnych porach odwiedzaliśmy Złotą Świątynię , aby obserwować pielgrzymów, ich rytuały i poczuć naprawdę niesamowitą atmosferę tego miejsca. Sikhizm jest religią całkowicie otwartą na inne i w przeciwieństwie do wielu świątyń hinduistycznych, świątynie Shików są otwarte do zwiedzania. Nie jest to jeden budynek, lecz cały kompleks.

Wejść  można tylko po uprzednim pozostawieniu butów i skarpet w depozycie, umyciu stóp i nakryciu głowy. Obowiązuje całkowity zakaz wnoszenia tytoniu, alkoholu i innych używek, gdyż dla Shików są one kompletnie zakazane. Po przejściu przez jedną z czterech bram ukazała nam się pokryta złotem świątynia położona pośrodku niewielkiego sztucznego jeziora otoczonego szeroką promenadą z białego marmuru, po której wokół przechadzali się całymi rodzinami wierni.

Wszystko odbywa się w dość podniosłej atmosferze i przy akompaniamencie czant – wersetów odczytywanych  przez całą dobę przez kapłanów ze świętej księgi, której oryginał przechowywany jest w środku złotej budowli. Miłym zaskoczeniem był dla nas fakt, iż cały tekst jest tłumaczony na telebimie na angielski. Pielgrzymi nie przybywają do tego miejsca tylko w celu zobaczenia kompleksu i modlitwy, ale także by dokonać rytualnego oczyszczającego zanurzenia w świętych wodach jeziora.

Do środka Świątyni prowadzi most, na którym w grzecznej kolejce, bez przepychania ustawiają się wierni.

Dla nas niesamowite było jak wszystko jest tam sprawnie zorganizowane, mimo iż oparte prawie wyłącznie na wolontariacie. Wolontariusze myją podłogi, które wprost lśnią w słońcu, wydają wiernym wodę i drobne przekąski, myją naczynia.

Na terenie kompleksu można też przenocować i zjeść posiłek w najlepiej zorganizowanej stołówce jaką widzieliśmy, gotowej wydać do sześćdziesięciu tysięcy obiadów dziennie, w zamian za drobny datek.

Ogromne wrażenie robi budowla po zachodzie słońca, gdy pięknie oświetlona odbija się złotem w tafli jeziora.

Niewątpliwie warto było spędzić szesnaście godzin w pociągu by zobaczyć to wspaniałe miejsce i poczuć jego niepowtarzalną atmosferę. Dla nas jest to jak dotychczas najwspanialsze miejsce kultu religijnego jakie odwiedziliśmy.

Reszta fotek znajduje się tutaj.

Pozdrawiamy!

Advertisements
This entry was posted in Indie and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s