Wielkie hinduskie wesele…

W Indiach spędzimy prawie cztery miesiące, lista miejsc do odwiedzenia jest bardzo długa : ikona Taj Mahal, święte miasta, liczne pałace,  forty, świątynie, pustynia Rajastanu, wioski Gudżaratu, plaże Kareli i inne niezliczone atrakcje. Druga lista chyba ważniejsza i bardziej ekscytująca to wydarzenia i festiwale, w których chcielibyśmy uczestniczyć.

W Indiach przeżywamy największy dotychczas szok kulturowy, zdajemy sobie sprawę że nawet w te kilka miesięcy (co może wydawać się długim okresem jednak różnorodność tego kraju sprawia, że w każdym miejscu jest inaczej i tak naprawdę cały czas stykamy się z czymś nowym) kultury hinduskiej nie zrozumiemy jednak zdecydowanie chcemy jej jak najwięcej doświadczyć! Wzięcie udziału w obrzędach hinduskiego wesele uplasowało się wysoko na naszej liście życzeń. Nie mamy żadnych znajomych w Indiach liczyliśmy po prostu na łut szczęścia i nie przeliczyliśmy się w ciągu miesiąca uczestniczyliśmy w dwóch ślubach w dwóch różnych miastach.

Jak było? Możemy jedynie podsumować, że przeżycie było bezcenne…  Obrzędy, rytuały, reguły, cała tradycja związana z zaślubinami rzuca światło na strukturę hinduskiego społeczeństwa i dziś jesteśmy o malutki kroczek bliżej w odnalezieniu sedna tej niezwykłej, skomplikowanej i jakże odmiennej kultury.

Poszukiwany,poszukiwana…

W dzisiejszych czasach panna młoda powinna mieć od 21-25 lat. Dawniej wiek zamążpójścia był znacznie niższy, jednak aktualnie edukacja kobiet w miastach jest uważana za istotny element i w związku z tym mają one szanse na ukończenie szkoły. 98% małżeństw w Indiach jest aranżowanych. Rodzice korzystają z pomocy rodziny, znajomych, swatów, agencji matrymonialnych lub ogłoszeń prasowych i internetowych aby znaleźć odpowiedniego kandydata dla swojego dziecka. Jednym z najważniejszych warunków jest to, żeby przyszły zięć lub synowa pochodzili z tej samej kasty i prezentowali zbliżony status materialny. Małżeństwo między-kastowe szczególnie w wyższych kastach jest bardzo źle widziane i powoduje spadek statusu rodziny.

Kiedy już odpowiedni kandydat się znajdzie sprawdza się horoskop gdyż to właśnie w gwiazdach zapisane jest powodzeniu lub nie przyszłego związku. Po wstępnych ustaleniach obu rodzin, młodzi oglądają swoje fotografie i na tym etapie mogą kandydatkę lub kandydata odrzucić, a jeżeli  jest wszystko w porządku dochodzi do spotkania, mogą porozmawiać  a nawet pójść na kawę jednak o żadnej bliskości czy intymności nie ma mowy.

O miłość nikt nie pyta, nie ma ona znaczenia na to przyjdzie czas później… Małżeństwa tak zwane ‘z miłości’ właściwie nie występują, może za wyjątkiem gwiazd Bollywoodu. Oznacza to bowiem zerwanie kontaktu z rodziną i rozpoczęcie życia na własną rękę. Jest to duży wstyd i ujma dla rodziny i mało kto się na to decyduje.

Niech żyje bal…

Hinduska ceremonia zaślubin trwa kilka dni. Co, gdzie i kiedy wszystko szczegółowo opisane na zaproszeniu. Codziennie odbywają się inne obrzędy i rytuały, większa ich część w domu panny młodej. Kapłan czyta święte księgi i modli się, kobiety śpiewają, rodziny się poznają, obdarowują prezentami. Młodzi okrążają siedem razy święty ogień co jest odzwierciedleniem złożenia naszej przysięgi małżeńskiej, również wysypują ryż, rozlewają masło czy malują głowę czerwonym proszkiem.  Jest też czas na tańce, gratulacje i pamiątkowe fotografie. Jednym, naszym zdaniem, z najpiękniejszych rytuałów jest mehendi malowanie dłoni  z dwóch stron, przedramion i stóp panny młodej henną. Najróżniejsze, misternie wykonane wzory, mają zapewnić powodzenie młodej parze.  Na ten wyjątkowy dzień dłonie pana młodego również są zdobione.

Ostatni dzień ceremonii można poniekąd porównać do naszego wesela, jest jednak kilka dość istotnych różnic. Imprezę finansuje i organizuje rodzina panny młodej. W wynajętej sali lub dużym namiocie w godzinach wieczornych zbierają się weselni goście. Liczba gości jest w zasadzie nieokreślona, gdyż zapraszane są nie tylko osoby z rodziny czy znajomi ale również po prostu przypadkowi mieszkańcy danego miasta, więc brat koleżanki dalekiej kuzynki z rodziną też może się tam znaleźć :)  Jest to najczęściej kilkaset osób. Nie ma pięknie nakrytych stołów, karteczek z imionami, świec i kwiatów. Jest za to zorganizowany catering wydający non stop setki posiłków. Goście siadają na materacach przy niziutkich długich stołach i jak w stołówce rozdawane są tace, miseczki, kubeczki, które obsługa cały czas napełnia potrawami, aż do momentu nasycenia. Menu jest wegetariańskie i nie podaje się alkoholu (ponoć to zależy od kasty, kasta wojowników na weselu konsumuje mięso i pije alkohol).

W centralnym punkcie ustawiona jest scena z dużym podwójnym tronem. W czasie gdy nowych gości wita rodzina panny młodej,  zgromadzeni weselnicy spożywają kolacje, główni bohaterowie wieczoru są nieobecni…

Pan młody pochłonięty jest kolejnym rytuałem. Do przyszłej małżonki jedzie przez miasto na białym koniu! Ubrany w tradycyjny odświętny strój, kolorowy turban i perłowy naszyjnik, siedzi dumnie na grzbiecie rumaka i obserwuje wszystko z góry. W korowodzie towarzyszy mu jego rodzina, koledzy, którzy przy akompaniamencie muzyków, bębniarzy i innych grajków odprawiają dzikie tańce, strzelają fajerwerki, obsługa niesie duże lampiony w kształcie serc, wszystko jest kolorowe, szalone i odrobinę kiczowate🙂.

Głośne bębny słychać w promieniu kilku kilometrów ruch jest wstrzymany, w końcu jest ważna okazja.  Po dotarciu na miejsce odprawia się ostanie obrzędy i pan młody zasiada na tronie i czeka na wybrankę. Panna młoda pojawia się około godziny później czyli około 22:00, więc przez większość wieczoru jest właściwie nieobecna.

Jej wejście jest długo wyczekiwanym momentem  i można powiedzieć niepowtarzalnym przeżyciem. Przyszła żona wygląda zjawiskowo, ubrana w bogato zdobione jedwabne sarii najczęściej czerwone, gęsto wyszywane haftem, cekinami i kamyczkami(ważące nawet do 10 kilogramów). Do tego złote, ogromne naszyjniki, ozdoby na czole, duże koło w nosie, kolorowe bransoletki od nadgarstka do łokcia i mocny wieczorowy makijaż.

Koszt samego sarii to od 20-50 tyś rupii (2-5 tyś zł) koszt biżuterii zależy od tego czy jest złota czy sztuczna. Żeby podnieść powagę sytuacji pannę młodą wprowadzają kobiety lub jest wnoszona w lektyce.

Aby tradycji stało się zadość ostatnim rytuałem wieczoru jest wzajemne zarzucenie na szuję kwiatowych girland przez małżonków.  Następnie małżonkowie zasiadają na tronach i przez długi czas pozują do zdjęć z rodziną i znajomymi.

Atmosfera jest poważna, młodzi mają posępne miny, zerkają na siebie bardzo sporadyczne nie okazują właściwie żadnych uczuć nie ma przysięgi, przytulenia, pocałunku, oznaki szczęścia. Co tu dużo mówić po prostu w większości przypadków praktycznie się nie znają. Dla panny młodej to smutny dzień bo odchodzi z domu rodzinnego i od następnego dnia będzie mieszkać w zasadzie z obcymi ludźmi. W tym momencie impreza się kończy po zrobieniu zdjęć wszyscy się rozchodzą… Następnego dnia młoda żona opuszcza rodzinny dom, kobiety płaczą i lamentują a dla niej otwiera się nowy rozdział w życiu, można nawet rzec, że rodzi się na nowo…

Hinduska kobieta na dwa życia…

Młoda żona po ślubie mieszka z rodziną męża. O tym czy będzie pracowała decyduje jego rodzina. Zaczyna nowe życie, żegna się z rodzinnym domem i wszystkimi swoimi dotychczasowymi rzeczami, których nie zabiera do domu męża. Powinna wszystko kupić nowe ubrania, biżuterię, inne drobiazgi. Hinduska żona po ślubie nigdy nie wypowie imienia męża gdyż jest on jakoby  ‘bogiem’ i oznacza to brak szacunku. Zwraca się do niego bezimiennie, w towarzystwie powie o nim ‘ojciec moich dzieci’ lub nazwie męża imieniem najstarszego syna.

Zakazany od kilkudziesięciu lat i jeden z tematów  tabu w Indiach – posag – szczególnie na prowincji  po dziś dzień na ogromne znaczenie.  Status i sposób traktowani młodej żony w domu męża determinuje wysokość wniesionego wiana.  Niewystarczająca kwota może doprowadzić do poniżana i lekceważenia, a w szczególnych przypadkach do zabójstwa. Co godzinę w Indiach ginie młoda żona w tak zwanej śmierci posagowej . Dokonywane przez rodzinę męża zabójstwo symbolicznie odbywa się  w kuchni po przez oblanie kobiety olejem i podpalenie jej żywcem. Wdowiec może ponownie się ożenić  w ten sposób gromadząc większy majątek.  Kobieta może ponownie wyjść za mąż jedynie gdy jest bezdzietna, młoda i jej mąż umrze. W innym przypadku wdowa lub rozwódka pozostaje do końca sama, gdyż nie ma prawa do kolejnego małżeństwa.

Nasze wrażenia …

Jak już wspomnieliśmy dostać zaproszenie na wesele to nic trudnego. Za pierwszym razem dołączyliśmy się do korowodu i wspólnie z rodziną pana młodego zawitaliśmy na salę. Od razu wzbudziliśmy niesamowite zainteresowanie:  zaproszenie do kolacji, tańca, zdjęć… Pierwsze nasze takie doświadczenie, chcieliśmy zobaczyć co się dzieje podczas wieczoru. Długo czekaliśmy na wyjście panny młodej, gdyż naiwnie myśleliśmy, że po zaślubinach będą tańce, radość na twarzach i może nawet szansa na rozmowę  z młodą parą. Tymczasem zobaczyliśmy najsmutniejszą pannę młodą, dziewczyna wyglądała jakby szła na ścięcie, wzrok wbity w podłogę, zero pozytywnych emocji na twarzy, a mowa ciała wyraźnie nie wskazywała na zadowolenie. Nie wiemy czy była tak spięta, zestresowana, czy też niezadowolona. Wesele nie jest do końca dla nowożeńców, jej nie ma, na imprezie pojawia się na ostatnią godzinę, on zajęty rytuałami, modlitwami wygląda na zagubionego, oboje chcą mieć to jak najszybciej za sobą… w zasadzie nie ma się czemu dziwić, najszczęśliwszy dzień w ich życiu to to nie jest!

Drugie zaproszenie pojawiło się równie niespodziewanie, idąc wąską uliczką usłyszeliśmy śpiew kobiet w jednym z domów, zostaliśmy zaproszeni do środka, później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Mieliśmy niezmierne szczęście, bo w tym domu były dwie młode pary. Jedni już po obrzędach, a drudzy w trakcie. Akurat trafiliśmy na dzień mehendii, więc przy okazji kobiety ozdobiły mi wewnętrzną stronę dłoni henną. W dużym heveli wielkie zamieszanie, wszędzie goście, rodzina, kapłani odprawiający obrzędy. Po 30 minutach wuj panny młodej przyniósł zaproszenie i już nie było odwrotu, zostaliśmy kolejny dzień żeby uczestniczyć w imprezie. Tym razem podeszliśmy do sprawy poważnie i postanowiliśmy ubrać się stosownie do okazji. Ja z jedną z sióstr poszłam wybrać aarii czyli 8 metrowy prostokątny zdobiony materiał, który upina się w tradycyjną hinduską ‘sukienkę’. Od 11 miesięcy nie było okazji żeby się wystroić nie wspominając, że nie wozimy ze sobą wieczorowych kreacji tak na wszelki wypadek… Frajdy było dużo, wybieranie wzoru, koloru, dodatków prawie jak hinduska, wybór padł na ostry róż z srebro-niebieskimi cekinami. Ostatnim etapem było znalezienie krawca i uszycie na miarę na następny dzień mini bluzeczki odcinanej pod biustem ubieranej pod sari. Roman nie był gorszy, w Pundżabie zakupił sobie tradycyjny strój łącznie z turbanem i fikuśnymi butami więc prezentowaliśmy się  jak na gości przystało. Odpicowani od stóp do głów o 19.00 stawiliśmy się w resorcie gdzie odbywało się wesele. Tym razem jako goście panny młodej doświadczyliśmy drugiej strony medalu. W momencie wejścia na teren imprezy wszystkie oczy patrzyły na nas, niekończące się pozdrowienia, pytania, komplementy, zdjęcia, tysiące zdjęć… Pytania dotyczyły nie tylko kraju pochodzenia i imion ale również naszej, kasty, zawodu, dochodu, kosztu naszych kreacji… Każdy w pierwszej kolejności chciał ustalić nasz status i poinformować o swoim. Zostaliśmy zaproszeni na cichego drinka z biznesmenami -‘grubymi rybami’- do ich pokoju hotelowego. Początkowo sztywna atmosfera po dwóch szklaneczkach rozwiązała języki i skutecznie nas wyluzowała. Tym razem panna młoda równie zjawiskowa wydawała się bardziej pogodzona ze swoim losem, prześliczna dziewczyna wyszła za mąż za przystojnego młodego hindusa. Wyglądali na zadowolonych i bardziej pozytywnie nastawionych do całej imprezy. W czasie wieczoru dostaliśmy dwa zaproszenia do prywatnych domów w dwóch innych miejscowościach ponieważ było to nam po drodze z obydwu zaproszeń skorzystaliśmy. O wrażeniach napiszemy w kolejnych wpisach… tym czasem zapraszamy do galerii i komentarzy co sądzicie o takiej tradycji…

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Indie, Reasumując... and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s