Bollywood dream…

Miało być tak pięknie… Bombaj znany jest z nocnego życia, eleganckich restauracji i wykwintnego towarzystwa. Stolica Bollywoodu, największego na świecie przemysłu filmowego. Marzyło nam się trochę luksusu, jednak chcieliśmy tego doświadczyć tanim kosztem. Ambitnie chcieliśmy znalezienie couchurfera z wyższej sfery, najlepiej producenta lub reżysera filmowego, mieszkać w ładnym domku z widokiem na morze i uczestniczyć w imprezach z gwiazdami filmowymi, może nawet zagrać jakąś małą rólkę w bollywoodzkiej produkcji  :)  Jak to bywa marzenia i rzeczywistość nie zawsze idą w parze. Mimo wielu rozesłanych zapytań, nikt ze światka filmowego nas nie przygarną i wylądowaliśmy na pojedynczym materacu w malutkim studio u młodego Indusa, który dopiero niedawno  przeprowadził się do Bombaju z Deli.

Nie znaczy to, że pobyt w tym mieście należał do nieudanych, wręcz przeciwnie wrażeń i tak było sporo, jednak troszkę innego formatu…

Zee, z którego gościny korzystaliśmy, mieszka 40minut od centrum, więc pierwszym wyzwaniem było dostać się do tej części miasta miejską kolejką, takim ala metrem w przedziale drugiej klasy. Niby nic takiego, zatłoczonym transportem mieliśmy już wielokrotnie okazje jeździć,  chociażby w chińskim metrze, jednak przejażdżka w Bombaju to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Pociągi jeżdżą co kilka minut, mają dużo przedziałów, brak drzwi i okien, tylko kraty więc posiadają taką naturalną klimatyzację, brzmi zachęcająco jednak jest kilka ale…

Bombaj jest najbardziej zatłoczonym miastem w Indiach codziennie pociągi przewożą miliony ludzi. Wbicie się do przedziału w godzinach szczytu, które wydają się trwać tam 24h na dobę,  graniczy z cudem! Generalnie pociąg stoi na stacji tylko 30 sekund więc żeby wysiąść ludzie wyskakują w biegu, a nowi pasażerowie w biegu chwytają się za słupki przy drzwiach i jak małpki wiszą, aż w środku zrobi się trochę miejsca. W Indiach koncept przestrzeni osobistej nie istnieje w przedziałach ludzie są ściśnięci nie tylko jak sardynki w puszce, ale bardziej adekwatne określenie to rozgnieciona widelcem sałatka z tuńczyka w sosie własnym!!! Nie ma kolejki, porządku, dobrego wychowania, kto pierwszy ten lepszy nie liczy się jednostka wchodzisz do przedziału z siłą napierającego tłumy i tak samo z niego wypadasz. Czujesz jak fala ludzka wtłacza cię do pociągu, lub z niego wypluwa.

To co mnie uratowało to przedziały tylko dla kobiet, były odrobinę mniej zatłoczone, jednak uniknąć można było męskich niechcianych rąk na własnych pośladkach. To co mnie zaciekawiło to liczba sprzedawców przewijających się przez trasę 40 minut. Kupić można po prostu wszystko : przekąski, owoce, zeszyty, kosmetyki, obrusy, zabawki i wiele innych dupereli , kobiety kupują bo z jednej strony po co później chodzić i szukać wszystko podane jak na tacy.

Można wykupić bilet na pierwszą klasę, gdzie jest minimalnie mniej osób, a bilet kosztuje 10 razy więcej. Kolejką jechaliśmy z dziesięć razy, najgorszy przypadek to ten, kiedy trzeba było się wbić do pociągu z plecakiem, jednak daliśmy radę i każdemu polecamy taką przejażdżkę!

Bardzo ciekawym miejscem była ogromna ręczna pralnia – dhobi ghat – taka machina do prania napedzana ludzimi mesniami. Trafiają tam tony brudnych rzeczy z siedemnastomilionowej metropolii. Na sporym terenie ciągną się rzędy betonowych stanowisk dla praczy. Piorą głównie mężczyźni, nawet do 200kg dziennie!!! Metody bardzo tradycyjne w ruch idzie szczotka, ktora likwiduje plamy natomiast uderzanie o kamienny blok najlepiej usuwa kurz. Już zbliżając się do tego miejsca widzieliśmy ciężarówki firm oferujących usługi ręcznego prania, jak również mężczyzn wiozących ogromne tobołki zwiniętego prania na długich wózkach. Żeby wszystko poszło sprawnie, jest wydzielona część na sznurki, na których czyste ubrania, pościel i ręczniki,  schną na sloncu w ciągu kilka godzin.

Miły spacer wśród starej angielskiej zabudowy sprawił, że przez moment czuliśmy się jak w Londynie… Jest kilka imponujących budynków: główny dworzec kolejowy Bombaju, Brama Indii, gmach sądu i uniwersytetu. Odwiedziliśmy również katedrę i po wejściu do środka, zasiedliśmy na chwilę żeby złapać oddech od upału i tłumu. Zrobiło się tak jakoś swojsko i znajomo. Odwiedziliśmy tyle różnych świątyń i meczetów jednak do katolickiego kościoła, póki co nam najbliżej. Jak zwykle interesowała nas dzielnica handlowa, więc łaziliśmy kilka godzin gubiąc się w uliczkach i podglądając codzienny chaos i gwar. Niesamowite jest ile czynności i usług wykonuje się w Indiach ręcznie i przy pomocy ludzkich mięśni. Ilość tragarzy widziana w stolicy finansowej nas zadziwiła. Uczucia mamy mieszane, właściwie więcej widzieliśmy tradycyjnych sposobów wykonywania codziennych obowiązków i normalnego przeciętnego żywota Indusa, niż nowoczesnych rozwiązań, luksusu i bogactwa. Niewykluczone, że zwiedzaliśmy niewłaściwą część miasta….

Pokręciliśmy się również po Colabie i słynnych barach i restauracjach, spędziliśmy miły wieczór w towarzystwie Zee i pomimo braku pięciogwiazdkowego luksusowego doświadczenia, dowiedzieliśmy się paru ciekawych rzeczy o Indiach i to właściwie było dla nas najciekawsze. Nie udało nam się nawet wybrać na typowy tańczonco-śpiewający hinduski film, gdyż w repertuarze były holiwoodzkie produkcje lub hinduskie kino niekomercyjne, które w hindi nie bardzo nas interesowało.  No cóż na nasze 5 minut w Bollywoodzie będziemy musieli jeszcze poczekać🙂

Reszta fotek znajduje się tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Indie and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s