Birmańskie klimaty…

KASA

Jak powszechnie wiadomo w Birmie nie ma bankomatów, które przyjmowałyby zagraniczne karty debetowe czy kredytowe. Jedyną możliwością pozyskania lokalnych kiatów – waluty Birmy – jest przywiezienie gotówki i wymiana dolarów na miejscu. Niby nic prostszego jednak wymogi odnoście stanu banknotów są co najmniej absurdalne. Dolary nie mogą być starsze niż 2006 rok, muszą być IDEALNIE proste bez najmniejszych zagięć, plam, napisów czy innych uszczerbków wizualnych. Najwyższy kurs można otrzymać za banknoty 100$. Jeszcze do niedawna ( do kwietnia tego roku) oficjalny kurs rządowy to 6,4 kiatów = 1$ co oczywiście było  śmieszne, bo kurs czarno rynkowy był 130 razy większy😉 Kasę wymienić można w kantorach, hotelach, na markecie, w sklepie lub u cinkciarzy. Trzeba koniecznie uważać na tych ostatnich mimo, że często dają najwyższą stawkę to liczą na to, że da się turystę oszukać najczęściej podkładając inną kupkę kiatów zawierającą znacznie mniej banknotów. My wymieniliśmy w prywatnym sklepie na markecie 830 kiatów = 1$, bez problemu, zupełnie profesjonalnie, Pan wyciągnął pudło pieniędzy odliczył nam stosik, my sprawdziliśmy, wszystko było ok i po sprawie załatwione z rączki do rączki.  Później trzeba chodzić z siatką pieniędzy bo największym banknotem jest nominał 5000 jednak większość kasy dostaje się w 1000.

Najkorzystniej wymienić dolary w Yangunie jedyny problem to wiedzieć z góry ile będzie potrzeba na cały pobyt szczególnie, że ceny (głównie noclegów) ostatnio poszybowały do góry. W razie potrzeby w Mandaley czy Baganie również da się sprzedać dolary więc dramatu nie ma tylko lekko niższy kurs.  Dolarami płaci się również za hotele ( jedynie w górach prowincji Shan i na treku płaciliśmy w kiatach), wstępy, łódki, pociąg ( generalnie wszystkie rządowe środki transportu i atrakcje turystyczne).

SŁODKIE BUZIAKI

W Yangonie wybraliśmy się do lokalnej pijalni piwa. Siedzimy rozglądamy się wokoło. Siedzą głównie mężczyźni pochłonięci rozmową popijając złoty napój. Nagle jeden z gości przy stoliku obok odwraca się w stronę kuchni i  puszcza buziaczka do kelnera cmokając przy tym głośno. Lekko zdezorientowani patrzymy co to właściwie miało znaczyć, wyraz sympatii, podryw czy zadowolenie z obsługi, jak się szybko połapaliśmy cmokanie to popularne przywołanie kelnera. Wołać hello, czy excusme można wielokrotnie bez skutku, a cmoknąć wystarczy naprawdę raz. Buziaczki działają i to nie tylko w knajpie, nawet gdy w sklepie nie widać sprzedawcy wystarczy zacmokać i już ktoś się pojawia zza winkla. Trzeba wprowadzić to również w innych państwach od razu byłoby milej.

THANAKA

Paski, kółka, listki i inne wzory można podziwiać na twarzach Birmańczyków. Głównie kobiety i dzieci czasem również  mężczyźni i ludzie starsi smarują buzie czasem szyje i ramiona jasnożółtą mazią – pastą, która powstaje z proszku ze startego drzewa zmieszanego z wodą. Po co to komu? Dla ochrony przed słońcem, nawilżenia skóry, leczeniu trądziku i dla ozdoby. Zabieg używany od 2000 lat po dziś dzień cieszy się ogromną popularnością. W Shwebo rośnie thanaka o najsłodszym zapachu. Najczęściej kupuje się małe bloczki, pieńki i uciera się je na dużej kamiennej podstawce. W czasach postępu i wygody można maseczkę nabyć od razu w formie pasty lub nawet kremu.

WOLNE, MOŻNA JECHAĆ…

Kolejna ciekawostka dotyczy ruchu ulicznego. W 1970 roku władze postanowiły zmienić istniejący postkolonialny ruch lewostronny i z dnia na dzień wszystkich zaczął obowiązywać ruch prawostronny. Co najciekawsze na ulicach Birmy w większości jeżdżą stare samochody, które kierownice mają po niewłaściwej stronie. W związku z tym w większości autobusów, czy ciężarówek kierowca potrzebuje pomagiera, który siedzi i informuje go o sytuacji na drodze i możliwości manewru mijania.  A jak pomocnik zaśnie to cóż też jakoś trzeba sobie dać radę…

Z ciekawostek w Birmie w kilku miejscach spotkalismy nietypowe ‘taksowki’ czyli po prostu konne bryczki! Nie jest to tylko pod turystow w wiekszosci z transportu korzystaja lokalni mieszkancy.

BYE, BYE = HELLO

Mingalaba to birmańskie powitanie, staraliśmy się go używać jak najczęściej bo to zawsze miło witać się w lokalnym języku. Głównie w prowincji Shan, w której spędziliśmy trochę czasu wszystkie dzieci już z daleka krzyczały do nas bye, bye, które w ich mniemaniu znaczyło hello, natomiast lokalne mingalaba nie robiło na nikim wrażenia i wydawało nam się że ludzie w ogóle go nie rozumieją. Jak później się dowiedzieliśmy w górach ludzie mają swoje dialekty i z naszą wymową nie do końca rozumieli co my do nich mówimy.  Międzynarodowe bye bye sprawdzało się w 100% i wszyscy wiedzieli o co comon! Zaskakujące było że w tak wielu różnych wioskach to powitanie jest najbardziej znane.

CHINTOWN

Od samego początku zaczęliśmy zauważać chińskie wpływy w Birmie. Zaczynając od kulinarii czyli chińskie jedzenie w co drugiej knajpie, na śniadanie bułeczki na parze -papuchy, chińska herbata polewana z termosu na każdym stole, w sklepach przekąski z folijek kurze łapki i inne cuda, a na ochłodę zimne piwo Dali. Palenie papierosów przez duże wodne fajki, stożkowe kapelusze i ćwiczenia taj chi w parkach w rannych godzinach. Co jakiś czas mieliśmy mały flashback z pobytu w Chinach. Poza tym układ miast, ulice, budynki, a w prowincji Shan domy ozdobione typowymi czerwonymi wstęgami i lampionami, rzucało nam się to w oczy i jakoś tak chińsko było. Z poważniejszych rzeczy to oczywiście Państwo Środka jest jednym z największych partnerów gospodarczych Birmy, inwestuje grubą kasę w infrastrukturę jak również w elektrownie wodną, wydobycie ropy i gazu w zamian za lasy i bogactwa naturalne w tym momencie odpowiada za 30% wszystkich inwestycji zagranicznych.

KOMUNIKACJA

Komunikacja w Birmie jest luksusem. Jeszcze rok temu karta sim do telefonu komórkowego kosztowała 1000$. Niedawno czytałam artykuł, a właściwie debatę na temat obniżenia ceny kart do 5000kiatów czyli około 6$. Znany finansista analizował propozycje rozkładając ją na czynniki pierwsze jakie korzyści i straty wystąpią po takiej zmianie cen. (sic!)  Dla mniej zamożnych na ulicach w większości miast i wsi można spotkać stanowiska z normalnymi telefonami stacjonarnymi, z których można skorzystać za opłatą. Stawki są wyższe jeżeli akurat jest przerwa w dostawie prądu i trzeba używać generatora🙂

W Birmie jest dostęp do Internetu jednak zaledwie 0,8% społeczeństwa z niego korzysta. Niekorzystne regulacje, cenzura, brak infrastruktury i surowe kary za łamanie prawa to wszystko czeka na potencjalnych internautów, ciężko więc mówić o wolnym internecie. Kafejki internetowe  ze ślimaczym przesyłem istnieją, można również spotkać knajpę z wifi . Wszyscy jadą na serwerach Proxy więc właściwie nie ma wielu zblokowanych stron.

FACECI W SPÓDNICACH

Mężczyźni w Birmie noszą lungyi  – długi materiał zszyty w jednym miejscy, który tworzy tubę. Zawiązuje się go wokół bioder i strój gotowy. Wygodny i elegancki najczęściej w kratę w ciemnych kolorach wygląda bardzo dostojnie. Ciekawie wyglądają również mundurki do szkoły, chłopcy noszą również lungyi najczęściej ciemno zielone i do tego obowiązkowo biała bluzeczka.

Kobiety również noszą lungyi jednak nie jest to takie nadzwyczajne w końcu długa spódnica u płci pięknej nikogo nie dziwi. Z ciekawostek kobiety noszą często grzebień we włosach wpięty jak spinkę która łapie zwinięte w kok długie czarne włosy.

NIE PRZENOŚCIE NAM STOLICY DO KRAKOWA…

Naypyidaw – ‘miasto królów’ to nowa stolica Birmy od 2005 roku. Zbudowane w środku pustkowia miasto jest siedzibą urzędników państwowych i wojskowych. Oficjalnie w starej stolicy Yangonie robiło się zbyt tłocznie i nie wystarczało miejsca na dalszą ekspansje urzędów władz.  Znaleziono więc wyjście z sytuacji i po 4 latach powstał miasto- twierdza, która ma chronić przed potencjalnymi rewolucjami i utratą władzy. Doskonała centralna lokalizacja oraz bliskość prowincji, z którymi dalej nie ma pokojowych układów ma gwarantować stabilność władzy. Nieoficjalnie mówi się, że we wszystkim maczał palce astrolog, który najpierw przewidział ataki na kraj, później wybrał lokalizację nowej stolicy i czas kiedy ministerstwa powinny zostać przeniesione.

Naypyidaw to urbanistyczne  arcydzieło, nic tam nie powstało przypadkiem, każdy zna swoje miejsce. Czteropiętrowe budynki zamieszkują ministrowie oczywiście lokum przyznawane jest według zajmowanego stanowiska i stanu cywilnego żeby wiadomo było kto i gdzie, kolory dachów wskazują na konkretne ministerstwo. Generałowie zamieszkują dzielnicę willową kiedy reszta szarych ludzi żyje w slamsie.  Nie zabrakło również oddalonej nieco strefy militarnej z bunkrami, tunelami i ośmio pasmową  drogą i lądowiskiem. Wszystko za miliardy dolarów, czy było to konieczne? Mówi się że Birma to dalej XIX wiek…

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Birma / Myanmar and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s