W klatce lwa…

Wiele miesięcy wojaży po Azji, uświadomiło nam jak wiele państw nie zapewnia mieszkańcom podstawowych potrzeb jak bieżąca woda, elektryczność, godne warunki mieszkaniowe, sprawny transport, miejsca pracy, dostęp do edukacji, czy służby zdrowia. W Indiach, Nepalu, Kambodży, Birmie czy Laosie nikt nawet nie myśli o takim luksusie jak system emerytalny, lub czystość  i bezpieczeństwo na ulicach, a już o takich wybujałych koncepcjach jak zapewnianie rozrywki i dbanie o ciekawy sposób spędzania wolnego czasu nikt nawet nie śnił.  Singapur jest przykładem kraju, w którym władze po przez swoją niezwykłą wizję mają na celu zapewnić  doskonałe i na najwyższym poziomie warunki do mieszkania, pracy i rozrywki swoim obywatelom.

Do wizyty w mieście lwa pochodziliśmy sceptycznie, ot takie tam miasto wieżowców, kolejna szklana dżungla.  W ciągu spędzonych tam siedmiu dni chodziliśmy, oglądaliśmy i dziwiliśmy się, miasto nas zachwycało i zaskakiwało wielokrotnie.

Marina Bay – wizytówka miasta z prawdziwego zdarzenia.

Najciekawszy fakt jest taki, że Singapur się dalej buduje i jak będzie wyglądał końcowy efekt nikt tego jeszcze nie wie. Z kawałka pustego terenu przy zatoce w ciągu …lat powstało cudo nowoczesnej architektury. Wszystko zaczęło się od wizji projektantów i architektów, później zatwierdzanie i dostosowanie jakże niebywałej koncepcji do wymogów i przepisów, a następnie sprzedanie pomysłu inwestorom i najbardziej ekscytująca część – realizacja.

Pierwsze co rzuca się w oczy to ogromny hotel – Marina Bay Sand’s , który tworzą trzy filary połączone na górze wspólnych dachem, który wygląda jak duży frachtowiec. Dachy budynków przed nim tworzą iluzje ruchomej fali, wzburzonego morza.

Sam hotel to więcej niż tylko ciekawy budynek, na najwyższym 57 piętrze  znajduje się otwarty taras i bezkresny basen, którego linia brzegowa dotyka końcowej linii budynku, co gwarantuje powalającą panoramę miasta. Jedna ze stron budynku faluje na wietrze w środku z sufitu zwisają ciekawe konstrukcje i nawet ławki wyglądają jak dzieło sztuki.

W centrum handlowym sąsiadującym z hotelem, można przepłynąć się gondolą po sztucznej rzece lub jeździć na łyżwach.

Sklepy z firmami z najwyższej pułki pachną prawdziwymi perfumami a kupującym przygrywa trio grające na żywo muzykę jazzową🙂 Podziwiać można również wystawę dzieł sztuki w muzeum o kształcie kwiatu lotosu, lub przejść się mostem wzorowanym na nici DNA z zawieszonymi nad wodą platformami, który prowadzi do pływającego na wodzie boiska!

Do dyspozycji mieszkańców jest jeszcze teatr i kilka miejsc gdzie wieczorami na deskach scen odbywają się koncerty.

Nocną panoramę i codzienny pokaz świateł najlepiej podziwiać z promenady wzdłuż zatoki lub diabelskiego młyna.   Dla urozmaicenia drewniane podesty często ozdobione są instalacjami świetlnymi  i rzeźbami.

Jak wieżowców mamy dość można udać się do położonych za hotelem ogrodów. Kilka ogromnych ogrodów zimowych z dżunglą, wodospadami  i ciekawą roślinnością urozmaici popołudnie. Do tego kilka stawów i drzewa jak z filmu Avatar.

To dopiero część przygotowanego planu rozbudowy tej części miasta, dzielnica finansowa ma być dwa razy większa niż jest teraz. Wszystko według koncepcji 3xE:  EXPLORE(bogata oferta mieszkaniowa) – EXCHANGE(wymiana biznesowa)- ENTERTAIN (szeroko pojęta rozrywka). Teren zatoki ma być doskonałym miejscem do mieszania( zarówno dla rezydentów jak i dla odwiedzających turystów i biznesmenów), prowadzenia interesów, robienia zakupów i spędzania wolnego czasu. Ma łączyć w sobie wszystko czego potrzeba ludziom sukcesu lubiącym komfort i wygodę, prowadzącym wysoki standard życia.

Już dziś Singapur ma silną pozycje na rynku światowym, jest w pierwszej piątce największych portów i stolic finansowych na świecie. Buduje solidny fundament, żeby piąć się dalej na sam szczyt. Już dziś osiągnął pozycję jednego z najważniejszych w całej Azji jak i na świecie centrów edukacji na wysokim poziomie.

Sercem miasta pozostają dzielnice kolonialne. Czyściutkie Chinatown czy kolorowe Little India wyglądają jakby wczoraj zakończyła się ich budowa. Wszystkie budynki świecą i po prostu niemalże pachną nową farbą. Innymi ciekawymi częściami miasta jest dzielnica czerwonych latarni Geylang Road lub imprezowa Clarke Quay.

Money, Money, Money  It’s A Rich Man’s Word!

Jakby się zastanowić co rządzi w Singapurze to od razu nasuwa się odpowiedz że KASA, MAMONA, ZIELONE…. Bogactwo widać wszędzie dookoła. Wypasione fury najwyższej klasy, ferrari, lamborghini czy Aston Martin, a dodajmy tylko, że na samochody nałożony jest 100% podatek i żeby w ogóle kupić auto trzeba za samo pozwolenie zapłacić 70tyś dolarów🙂, spokojnie na biednego nie trafiło…

Liczba centrów handlowych i bilbordów z najlepszymi markami powala, gdzie się nie obejrzysz to zagląda Chanel, LV lub Gucci. Sami mieszkańcy to chodzące reklamy marek z najwyższej pułki, wystrojeni, wyczesani i wypachnieni…

Zakazy i nakazy

W Singapurze jest 40 tyś wykroczeń, które są karane z urzędu. Do tych najsłynniejszych należy zakaz żucia gumy, której nie znajdziesz w żadnym sklepie. Nie wolno między innymi jeść i pić w metrze oraz transportować duriana niezwykle śmierdzącego owocu. Pieniężnej karze podlega śmiecenie a nawet wylanie wody z butelki.

Można by wymieniać tu bez końca najważniejszy wniosek z tych wszystkich zakazów jest taki, że są one ścigane, a prawo jest egzekwowane. W rezultacie miasto jest niezwykle czyste i bezpieczne. Z przyjemnością chodzi się po ulicach, przejściach podziemnych czy terenach zielonych, wszędzie jest schludnie i perfekcyjnie.

Władze również nie spoczywają na laurach, pomimo wysokich rezultatów dalej przypominają że: ‘niska przestępczość nie oznacza braku przestępczości’(low crime does’t mean no crime). W metrze wszędzie wiszą plakaty edukujące obywateli jak zachować się w pociągu.

Czuje się, że mieszkańcy są wychowani i reprezentują wysoki poziom kultury osobistej. Chińczycy nawet nie plują na chodnik, może ktoś uwierzyć🙂

Wszystko ma swoją cenę…

Singapur jest teoretycznie państwem w którym obowiązuje demokracja, z tą tylko różnicą, że od ponad pięćdziesięciu lat krajem rządzi nieprzerwanie jedna Partia Akcji Ludowej. To pod jej rządami miasto przeszło tak niesamowitą metamorfozę i ogromnie zyskało na arenie światowej. W czołówce najważniejszych ośrodków gospodarczych i finansowych- stało się niezaprzeczalny azjatyckim tygrysem.  Rządząca partia kontroluje wszystkie media a wolna prasa i telewizja nie istnieją. Rok temu w wyborach nastąpił przełom i opozycja dostała aż 6 miejsc w parlamencie. Ludziom żyje się dobrze i wygodnie, żądza pieniądza zawładnęła społeczeństwem i póki co na zmiany się nie zapowiada.

Galeria znajduje się tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Singapur and tagged , , . Bookmark the permalink.

One Response to W klatce lwa…

  1. Piotr says:

    A gdzie wolno jesc i pic w metrze?czy warto o tym w ogole pisac?gdzie wolno wyrzucac doniczki z okna na 14 pietrze?W Singapurze – nie wolno.Co wolno? – wolno sie sprzedawac – prostytucja jest legalna – dla miejscowych,Tobie – nie wolno;ale wolno korzystac,nie zapomnijcie o tym przy nastepnej wizycie,droga impreza,ale warto.Gume do zucia wolno zuc,nie wolno nia handlowac,ani importowac.Nie wolno chodzic po mieszkaniu bez bielizny – nie wiem czemu.Wiem dlaczego nie toleruja gumy do zucia – nie mam nic przeciwko temu zakazowi;zucie gumy jest obrzydliwe;niehigieniczne,to zuzyte swinstwo przykleja sie do butow i roznosi zarazki.Fe!
    Szanowni Panstwo! – troche mniej banalow prosze!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s