Muzułmańskie Aceh – policja religijna, ramadan i rajskie plaże…

Prowincja Aceh, specjalne terytorium Indonezji (daerah istimewa),trafiło na pierwsze strony gazet i czołówki wiadomości na całym świecie w 2004, za sprawą trzęsienia ziemi na Oceanie Indyjskim  i w rezultacie tsunami, które zmiotło z powierzchni wyspy liczne miejscowości i pochłonęło 80 tyś ludzkich istnień. To właśnie te tragiczne w skutkach wydarzenia spowodowały, iż dążąca do separacji prowincja zawiesiła broń i wpuściła na terytorium pomoc humanitarną dla ofiar tsunami. Długoletnie waliki o niepodległość regionu najpierw z holenderskimi kolonizatorami, a później z rządem w Dżakarcie skończyły się podpisaniem porozumienia między stronami. Separatyści zgodzili się na rezygnację z żądań niepodległościowych, a było o co walczyć region ten jest bogaty w złoża ropy i gazu.

meczet w Banda Aceh

Aceh uważa się za kolebkę Islamu w Azji południowo-wschodniej, muzułmańskie korzenie sięgają tu XIII wieku, prowincja z dumą nosi plakietkę najbardziej restrykcyjnego islamskiego regionu w Indonezji. Żeby nie być gołosłownym Aceh w 2009 roku wprowadziło prawo Shariatu. Kod moralny, prawo religijne stojące na straży prawowitości wyznawców Islamu.  Brzmi bardzo zachęcająco nie ma to jak miła destynacja na początek poznawania nowego państwa🙂

Ale do rzecz. Co właściwie reguluje prawo? Między innymi stoi na straży ubioru, czyli panowie i panie muszą nosić strój w zgodzie z wymogami Islamu. Głownie kobiety są tutaj obiektem na celowniku, brak chustki na głowie lub zbyt obcisłe dżinsy i chłosta gwarantowana. Czytając trochę na ten temat spotkałam się z opinią pewnej młodej muzułmanki, że powinno się zakazać sprzedaży zachodniej odzieży i w ten sposób problemu by nie było!  Wspomnę tutaj, że w Indonezji kobiety nie noszą burki ich strój to długi rękaw i długie spodnie lub spódnice i hidżab przykrywająca głowę i szyję.

sklep z chustkami dla kobiet, kolorowe i w rozne wzory

sklep z chustkami dla kobiet, kolorowe i w rozne wzory

Zakazany jest również alkohol, hazard i homoseksualizm!!!  Najsurowsze kary dotyczą stosunków damsko-męskich  osoby przeciwnych płci niezamężne lub niespokrewnione nie mogą przebywać w odosobnionych miejscach, za spółkowanie grozi im chłosta. W przypadku zdrady małżonków nawet śmierć przez ukamienowanie!  Wymierzanie kary odbywa się często publicznie, a nawet jest puszczane w telewizji i choć ciężko w to uwierzyć udokumentowane incydenty można znaleźć w internecie.

Co na to sami wyznawcy i mieszkańcy tego regionu? Nie ma się co dziwić, że najwięcej skarg jest ze strony kobiet, które twierdzą że prawo jest egzekwowane w sposób niesprawiedliwy i seksistowski. Nasz gospodarz z CS z Jawy był w szoku, że w ogóle tam pojechaliśmy. On sam praktykujący muzułmanin powiedział, że osobiście by się do Aceh nie wybrał.  Bardzo chcieliśmy znaleźć CSa w Banda Aceh – stolicy regionu, jednak nikt nas nie przyjął, a kilka osób odpowiedziało, że jest w trakcie postu i ich czas w dużej mierze związany jest z wydarzeniami w meczecie. Bardzo chcieliśmy porozmawiać z kimś na ten temat, gdyż teoria zawsze różni się od praktyki , pewnie byłoby to bardzo ciekawe doświadczenie jednak nie tym razem.

Na dodatek tego wszystkiego okres naszej wizyty przypadł w czasie Ramadanu!

Wybiła godzina 4:30 i z minaretu głównego meczetu w Medan na Sumatrze zaczęły płynąć pierwsze słowa modlitwy wygłaszane przez muezina. Niosą się głośnym echem po mieście, w którym gwar uliczny jeszcze się nie zaczął. Tak jest nie tylko tu, ale także, w każdym innym mieście i wsi, w której jest choć jeden meczet, a przeważnie jest ich kilka i ma się wrażenie odbioru stereo, tyle że z każdego dobiegają inne modły, które nakładają się na siebie. Ulice są spokojne, lecz w  większości domów już palą się światła, gdyż mieszkańcy są już po śniadaniu, pierwszy posiłek zjeść muszą jeszcze przed wschodem słońca i musi on im wystarczyć na cały dzień, aż do zmierzchu.

Ramadan to czterotygodniowy okres wielkiego postu i wstrzemięźliwości, przypada on na dziewiąty miesiąc kalendarza księżycowego. Od świtu do zachodu słońca obowiązuje zakaz nie tylko jedzenia, ale również picia, palenia i kontaktów seksualnych. Powinien być to okres poświęcony modlitwie i zadumie. Zawodzenie muezina płynące z głośnika, będzie się powtarzało jeszcze kilkakrotnie tego i każdego kolejnego dnia i w tym szczególnym okresie nie  będzie ono trwało dziesięć czy piętnaście minut, ale będzie ciągnęło się w nieskończoność.

Gdy zaświecą pierwsze promienie słońca wszyscy wyznawcy islamu powinni odstawić strawę, napoje i wszelkie używki. Post ma ich ochronić przed gniewem Allaha i pomóc w odróżnieniu prawdy od fałszu. Ma być on rodzajem pokuty, w zamian za którą zostaną im odpuszczone grzechy. Pościć powinni wszyscy dorośli i dzieci powyżej dziesiątego roku życia z wyłączeniem osób w podeszłym wieku, przewlekle chorych, kobiet ciężarnych, matek karmiących. Powinni oni jednak przeprowadzić post w innym terminie lub gdy poczują się lepiej, a w czasie ramadanu nakarmić choć jedną osobę, której nie stać na porządny posiłek. Jedną z głównych zasad podczas postu jest obowiązek jałmużny, jeśli się jej nie spełni post nie zostanie uznany.

W Aceh oprócz Pulau Weh – typowej turystycznej wyspy, o której będzie niżej, odwiedziliśmy dwa inne miasta i jeszcze jedną wyspę. Stolica Banda Aceh okazała się bardzo przyjemnym miastem, bez specjalnej surowości czy spinki, po przeczytaniu informacji na temat regionu jakoś tak czuliśmy się początkowo nieswojo, jednak doświadczenie mieliśmy pozytywne. Zobaczyliśmy piękny duży meczet Baiturrahman Grand Mosque, tutaj ku naszemu zaskoczeniu pan ochroniarz nie chciał nas wpuścić do środka, gdyż nie jesteśmy wyznawcami Islamu! Nie chcieliśmy się kłócić i znaleźliśmy boczne wejście, żeby zobaczyć piękne marmurowe wnętrze. Z ciekawostek meczet ten był jednym z niewielu budynków , które ocalały podczas tsunami.

W mieście znajduje się również muzeum tsunami  w bardzo nowoczesnym budynku, który sam w sobie przyćmiewa ekspozycje w środku. Najbardziej efektowne jest wejście wysokim tunelem, ściany imitują 15 metrowe fale dla powiększenia wrażenia leci po nich woda. Wrażenie jest dość mocne i przybliża obraz tego z czym musieli zmierzyć się mieszkańcy tego regionu podczas tragedii.

Jak wyglądało zwiedzanie w czasie Ramadanu? W Banda Aceh jedzenie można było tylko dostać po godzinie 17.00, kiedy już zaczynały się rozkładać kramiki z przekąskami. Ulice w dzień puste, gastronomiczne biznesy pozamykane dopiero po głośnym gongu oznaczającym koniec postu zaczął robić się ruch i gwar wszyscy pośpiesznie ruszyli do ‘talerzy’.

po calodniowym poscie kolacja sie nalezy :)

po calodniowym poscie kolacja sie nalezy🙂

Przez cały dzień i większość nocy słychać ‘śpiewy’ , a może czasem bardziej adekwatne określenie ‘darcie kota’ z meczetów, od których nie dało się uciec, gdyż są bardzo sprytnie, gęsto ulokowane w całym mieście.  Czasem lokalizacja gwarantowała stereo albo dolbysorround, kiedy można było doświadczyć głosów nie z jednego źródła a kilku na raz!

Znacznie bardziej nieprzyjemne okazało się portowe miasteczko Singkil. Krótko podsumowując dziura pełna naciągaczy, udaliśmy się tam żeby złapać łódkę na wyspę Balai, bazę wypadową archipelagu Banyak, na który składa się 99 wysp z palmami, bialutkim piaskiem i turkusową wodą . Tylko Balai i Tuangku są zamieszkałe przez lokalesów , na Bangkaru znajduje się NGO , które objęło projektem rozmnażanie żółwi, na  dwóch kolejnych Palambak i Tailana są bungalowy reszta wysepek stoi i czeka na chętnych do zasiedlenia.  Wydawałoby się, że jest to idealne miejsce do spełnienia marzenia o bezludnej wyspie.

Jedna z bezludnych wysp...

Jedna z bezludnych wysp…

Już z radości zacieraliśmy ręce jak to będzie super extra. Plan był, żeby przypłynąć do bazy, zorientować się jakie są opcje, co za ile i gdzie i coś wybrać. Na wyspie powinno znajdować się biuro NGO, które miało nam udzielić wszelkich informacji na temat archipelagu. Na miejscu zastaliśmy zamknięte drzwi na kłódkę i komentarze lokalesów, że ramadan więc czy ktoś będzie w biurze czy nie tego nie wiadomo. Po jakimś czasie pojawił się magik mówiący po angielski i zaczęliśmy wypytywać co i jak. Żeby pojechać i zobaczyć żółwie trzeba zapłacić 100$ od osoby za pakiet transport plus 2 noclegi w namiocie i jedzenie w ramach projektu można wieczorem pomagać liczyć żółwie na plaży. Z naszego rozeznania wynikało, że cena miała być prawie o połowę niższa więc już nam miny zrzedły, dodatkowo już w ten sam dzień nie można było jechać, bo łódka odpłynęła. Jak się później okazało cena była oczywiście zawyżona przez kombinatora numer jeden Denisa.

Inną opcją było popłynięcie na wyspy na których są bardzo skromne chatki na plaży na Tailanie tam byli już goście, a że maja tylko trzy chatki nie było już wolnych miejsc. Wybór padł na Palambak. Jeszcze w zeszłym roku na wyspie były trzy rożne zestawy chatek. Z powodu braku turystów dwa ’ośrodki’ padły i ostały się tylko jedne bungalowy.  I tu zaczęły się schody, rozmowa z kilkoma osobami, kilkanaście różnych wersji, kłamstwa, kombinowanie i ogólnie porażka na całej linii. Usłyszeliśmy, że na wyspie jest obsługa, jedzenie,  później że nie ma nikogo i trzeba z góry powiedzieć ile się będzie dni zostawiać, żeby wziąć prowiant, musi jechać z nami kucharz, nie musi jechać kucharz, gotować będziemy sami, mieszkają tam ludzie opiekujący się plantacją, nie mieszka nikt, jest słodka woda, nie ma wody, jest prąd, nie ma prądu, można płynąć tylko motorówką z ośrodka na wyspie, można płynąć z rybakiem za połowę ceny. Po prostu jakaś masakra. Spędziliśmy cały dzień żeby ustalić jakieś fakty i jak na huśtawce kiedy myśleliśmy, że jesteśmy dogadani okazywało się, że koleś kompletny świr chciał nas zawieść bez jedzenie i wody na wyspę.

widok z portu w P. Baila

widok z portu w P. Baila

Podsumowując spotkaliśmy francuza, który właśnie wrócił z Palambak i potwierdził, że mieszkał w domku na plaży był kompletnie sam dostał patelnie, makaron  i olej do gotowania, baniak ze słodką wodą, na wyspie nie ma prądu ani nikogo z obsługi.  Pomysł nam się spodobał i chcieliśmy właśnie tam popłynąć na kilka dni i pomieszkać na bezludnej wyspie, kupiliśmy już nawet część jedzenia i planowaliśmy, że będziemy biegać na golasa cały dzień. Znaleźliśmy rybaka, który miał nas zawieść na wyspę.  Pozostała tylko kwestia noclegów. Z naszych planów wyszło wielkie ‘G’ gdyż owy Denis, który jak się okazało nie pracował dla NGO tylko zarządzał domkami powiedział, że nie wynajmie nam samych domków musimy koniecznie opłacić kucharza. Mieliśmy zapłacić 20$ za dzień a to na warunki lokalne kupa pieniędzy na 3 posiłki . Kiedy zapytaliśmy co będzie w menu Denis odpowiedział że ryż i kawa . My na to, że może jakaś ryba – jesteśmy w końcu na wyspie – on na to, że kucharz nie umie łowić ryb i że będzie tylko ryż. Ciśnienie nam się podniosło do granic możliwości. Nie dość że będzie jakiś kolo z nami na wyspie to jeszcze mam płacić fortunę za gówniany ryż. Szanowny zarządca nie chciał się zgodzić na wersje własnego wyżywienia(zyskując na wynajęciu domku), my nie chcieliśmy przystać na wersje bezużytecznego kucharza – intruza. Wrzało i huczało byłam tak wkurzona,  że nie widząc szans porozumienia pojechałam po całości co myślę o tej szuji. W pewnym momencie on powiedział nam wprost, że niewystarczająco zarabia na wynajęciu domków . Logika lokalnego myślenia – lepiej nich stoją puste to przynosi więcej dochodów – dlatego musimy wziąć kucharza, tylko, że za opłatę jego usług nic nie dostajemy w zamian, no sorry nic oprócz ryżu. Dodatkowo załatwiliśmy sobie tańszy transport i tu też uszczupliliśmy jego zysk. Najgorszy typ z jakim mieliśmy do czynienia. Okazało się że to jakiś cwaniak, swoją decyzję argumentował, że to polecenie szefa, a jak chcieliśmy rozmawiać z bosem to oczywiście był poza zasięgiem🙂 Aż mnie wzdryga na samą myśl o tej całej rozmowie i sytuacji. Była jeszcze opcja wynajęcia namiotu, jednak wszystko trzeba by załatwiać przez tego palanta, więc nie mieliśmy na to ochoty.

Zabawka dla dzieci...

Zabawka dla dzieci…

Atmosfera tej wioski również była bardzo słaba, silne wpływy islamu dało się odczuć bardzo wyraźnie. Kilka razy ktoś nam zwrócił uwagę że pijemy wodę mimo, że nie było to na ulicy bo ramadan ok, wasz post szanuje i nie afiszuję się z jedzeniem, którego i tak nie ma w dzień na ulicach, ale nie musze się do niego stosować i w upalny dzień nie pić wody.  Obrzuceni byliśmy mało przyjaznymi spojrzeniami i tylko dzieciaki krzyczały ‘Hello Tourist’. Dzieci w całej wiosce miały niezykłą zabawkę strzelały prochem z ogromnych bambusowych tutek. Idealna atrakcja dla maluchów!!!

Ogólnie czuliśmy się beznadziejnie, gdyby dystans był mniejszy popłynęłabym  tego samego wieczoru  wpław na ląd. Po tym wszystkim mieliśmy tak dość wszystkiego, że następnego dnia wróciliśmy do zapyziałego Singkil i zarezerwowaliśmy bilety do Dżakarty. Przy porcie poznaliśmy kolesia z agencji , który w ofercie miał wyjazd na żółwie w niższej cenie niż dał nam Denis i znał jego szefa. Sam się nie mógł nadziwić, że nie mogliśmy wynająć domku. Był zły na to iż w ogóle niewielu turystów odwiedza te okolice to jeszcze część po jednym dniu wraca rozczarowana brakiem komunikacji z lokalesami. Mieliśmy jechać na południe Sumatry, jednak połączenia autobusowe i ludzie z którymi musielibyśmy mieć do czynienia odebrały nam chęci. Ta część Aceh zostawiła po sobie bardzo cierpki smak… Nigdy wcześniej nie mieliśmy sytuacji , w której skazani byliśmy na jedną opcję, jak ktoś nas kiwał dziękowaliśmy i szukaliśmy konkurencji, alternatywy, zawsze jest więcej wyjść z sytuacji. Nie tym razem, monopolista zaszedł nam za skórę, a szkoda bo mogło być pięknie.

Aceh w wersji soft znaleźliśmy na Pulau Weh wyspie na północnym krańcu Sumatry. Spokojna plaża Iboih domki ulokowane daleko od meczetu, co zapewniało spokojny sen, backpakerski klimat, dobre jedzenie dostępne nawet w Ramadanie🙂 Rajsko- sielsko dla nas idealnie.

plaza Iboih P. Weh

plaza Iboih P. Weh

plaza Iboih P. Weh, widok z domku

plaza Iboih P. Weh, widok z domk

Przy okazji wakacji na plaży chcieliśmy zrobić kurs nurkowania PADI. Znaleźliśmy szkołę i po dogadaniu szczegółów rozpoczęliśmy naukę. Przy pierwszym zejściu pod wodę okazało się, że Roman ma niewykształcone lub za wąskie kanaliki w uszach i uniemożliwiało to mu wyrównanie cieśnienia. OGROMNE ROZCZAROWANIE!!! Nie spodziewaliśmy się, że ominie go podwodna przygoda. Nic na to nie poradzimy kurs kontynuowałam sama. Generalnie 4 dni spędziłam na oglądaniu filmików szkoleniowych i czytaniu podręcznika, rozwiązywaniu testów i wykonywaniu różnych ćwiczeń pod wodą. Wspomnę tylko że przy pierwszym zanurzeniu z całym sprzętem czułam się jak słoń w składzie porcelany, nienaturalnie i bardzo niezgrabnie. Zawsze myślałam że woda to mój żywioł i nic mnie nie zaskoczy, jednak nurkowanie to całkiem nowe odczucie i jak już się ogarnie temat to jest znacznie łatwiej. Zejścia pod wodę były bardzo ekscytujące, Pulau Weh może poszczycić się bogatą fauną więc było na czym oko zawiesić.

plaza Iboih P. Weh

plaza Iboih P. Weh

Na wyspie spotkaliśmy pierwszą większą grupę Polaków. Z wesołą wycieczką spędziliśmy kilka dni na rozmowach, wspólnych posiłkach i pływaniu. Było wesoło, razem wynajęliśmy też jednego dnia łódkę i wybraliśmy się na wycieczkę snurklingową dookoła innej wyspy. Od sympatycznej Gosi dostaliśmy też książkę i mogliśmy przeczytać coś po polsku za co jeszcze raz dziękujemy i też nasza apteczka została doopatrzona.

wycieczkowa lajba

wycieczkowa lajba

Reszta fotek tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Indonezja and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

3 Responses to Muzułmańskie Aceh – policja religijna, ramadan i rajskie plaże…

  1. Łukasz says:

    Przez długi czas żałowałem Indonezji, kitórej nie udało nam się w końcu zobaczyć w naszej podrózy. Czytając Wasz opis przypomniały mi sie jednak obawy związane z tym krajem. O ile Malezja była dla nas bardzo łaskawa pod względem “nasycenia radykalizmem”, o tyle o Indonezji słyszeliśmy niepochlebne rzeczy od chyba każdego kto tam podróżował. Tylko czy to o czym piszecie (ramadan i krzywe spojrzenia ludzi itp.) to rzeczywiście ich gorliwość, czy może obawa przed policją, religijnymi liderami? Co o tym myśleliście?
    Pozdrowienia już z Azji Centralnej!

    • gotyska says:

      Na ten temat mozna by pewnie rozpoczac cala dyskusje… Zachowania jakich doswiadczylismy ciezko rozgryzc bedac tak krotko w tym kraju i nie wnikajac glebiej w zachowania ludzi bo bariera jezykowa i kulturowa. Piszemy o odzuciach turysty poznajacego nowy teren. bardzo chcielismy znalezc cs w Aceh zeby wlasnie poroznamiac, zapytac o co chodzi, jednak nie bylo nam dane. Dopiero na Lomboku spotkalismy osobe ktora mieszkala w Aceh 5 lat i nie bedac muzulmanka miala rowniez specyficzna opinie o tym rejonie jak rowniez jej maz obcokrajowiec prowadzacy tam biznes. Reasumujac ludzie sa tam ciezcy i malo sympatyczni niewatpliwie mieszkanie w tak konserwatywnym miejscu ma na to wplyw. Widzielismy rowniez wiele przypadkow hipokryzji niby Ramadhan a za amknietymi drzwami i fajka i picie i przekaski…zobaczylismy co chcielismy ale powiem szczerze w takie klimaty juz nie wroce to nie nasza baja. Kolejne dziwne przygody mielismy na Sumbale ale poza tym Indonezja jest przepiekna i na pweno nie jest tak zle zeby nie zobaczyc chociaz szesci wysp. Pozdrawiamy z Floresu!

  2. Filip says:

    Czesc,

    Szukalem informacji po polsku na temat Aceh i dzieki temu trafilem na Waszego bloga. Przeczytalem ten wpis niecale 2 tygodnie po znalezieniu sie na miejscu i musze powiedziec, ze doswiadczenia i wrazenia mam inne, nie tak skrajnie negatywne. Moze dlatego, ze zaczalem od czterech dni na Pulau Weh i nie szukalem bezludnej wyspy. No a oprocz tego jakos tam mentalnie przygotowalem sie na szariat, muzulmanskie kible i spartanskie warunki. Wasz opis negocjacji z lokalnym “przewodnikiem” jestem sobie w stanie wyobrazic. Chyba jednak bez szerokiego usmiechu i podstaw Bahasa Indonesia niewiele da sie zalatwic tak, zeby wyszlo na nasze, zwlaszcza jako bialy turysta (“bule”), biorac pod uwage zwlaszcza, jak slabo rozwinieta jest turystyka w tym regionie.

    Pod wieloma wzgledami miejscem stokrotnie gorszym niz tutejsze miasta jest na przyklad Marakesz. W Marakeszu tysiace ludzi zyja z “bialych”, co nie przeszkadza tym ostatnim latac tam masowo Ryan Air’em. Wiec chetnych na latwy zysk “lokalsow” robi sie jeszcze wiecej. W efekcie, czlowiek potrzebuje wiele czasu i jeszcze wiecej cierpliwosci, zeby chociaz troche odkryc to miejsce i zyjacych w nim ludzi, nie dac sie stlamsic cynicznym i czesto agresywnym naciagaczom i okrasc dzieciakom.

    Mam wrazenie graniczace z pewnoscia, ze ani miejscowe wladze, ani sami Acehanczycy nie chcieliby u siebie drugiego Marakeszu albo drugiego Bali. Mnie turysci z Zachodu prawie zawsze przeszkadzaja w podrozowaniu i “przebywaniu” (co nijak ma sie do tego, ze dzieki podrozom zawarlem znajomosci, a nawet przyjaznie z podobnymi sobie), dlatego poki co – podkreslam, jestem tu ledwie dwa tygodnie – akceptuje Aceh, takim jaki jest i ciesze sie swiezymi kalmarami za euro piecdziesiat. Wydaje mi sie, ze swiat bardzo szybko sie ujednolica i na pewno ten proces nie ominie takze tych okolic. Poki co, rzeczy, o ktorych tu piszecie – fajnie, ze szczerze i od serca – odstraszaja biura podrozy. To chyba jedyny powod, dla ktorego trzymam kciuki za szariat.

    Pozdrawiam,
    Filip Cerny

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s