Indonezyjskie baje…

Polewajka

W typowej indonezyjskiej łazience można znaleźć mandi czyli wykafelkowany zbiornik na wodę. Kąpiel odbywa się przy użyciu polewajki czyli plastikową chochelką nabieramy z mandi wodę i chlust po ciele miłą zimną wodą – stawia na nogi i orzeźwia.

Mandi, kąpiel po Indenezyjsku…

‘Kretki’ nie dla dzieci

Indonezja zaraz po Chinach zajmuje drugie miejsce pod względem ilości ludzi, którzy palą papierosy. Oczywiście to nie żadne statystyki tylko obserwacje. Podobnie w obu krajach pali się wszędzie w autobusach, sklepach, urzędach, a nawet świątyniach. Jarają nie tylko dorośli ale również niestety bardzo młodzi chłopcy.  Jednak to co wyróżnia tutejszych palaczy to same fajki. Papierosy Kretek, które chyba można śmiało powiedzieć pali 90% uzależnionych,  są słodkie i ładnie pachną w ich składzie jest bowiem goździk oraz dodatki smakowe. Unoszący się z nich dym przypomina bardziej kadzidło niż wstrętnego szluga.  Historia tych oryginalnych papierosów sięga XIX wieku  kiedy to pewien mężczyzna stworzył tę mieszankę, która rzekomo pomagała mu w zwalczaniu astmy. Kiedyś Indonezja była liderem w eksporcie goździku dziś sama musi go importować, gdyż do produkcji papierosów rodzimego nie starcza.

Suszący się goździk…zapach oszałamiający!

Powitanie

‘Hello mister’  to najczęstsze powitanie skierowane do Romka, moją osobę się pomija chyba że wyjątkowo ktoś doda ‘Hello miss’ . W niektórych miejscach nie rozróżnia się Pan/Pani i jak jestem sama to witają mnie ‘Hello Mister’. Zdarza się również ‘Hello tourist’ lub bardzo oryginalnie ‘fuck you’.  Często również banda dzieciaków krzyczy ‘Bule Bule’ czyli turysta lub białas. Z ciekawostek: na Floresie są lokalni ’bule’ czyli indonezyjscy albinosi mieszkający we wschodniej części wyspy.

Język

W Indonezji  występuje ponad 600 języków, a mimo tego w większości rejonów można porozumieć się w uniwersalnym Bahas Indonesian. Język niesłychanie prosty. Jedno z pierwszych pytań jakie pada to czy nim władamy. Po tych kilkunastu tygodniach podstawy załapaliśmy bo jak tu się nie nauczyć jak w tym języku nie ma czasów, osób, liczby mnogiej i rodzajów🙂 Znając kilka słów zestawiając je odpowiednio już spokojnie można się porozumieć. W Indonezji chyba jak nigdzie indziej ludzi cieszy jeżeli ‘bule’ mówi chociaż trochę w Bahas Indonesian.

Gitarrra

wirtuoz gitary…

Indonezyjczycy są bardzo muzykalni, wieczory przy gitarze to jedna z częstych rozrywek. Na Sumatrze i Jawie mieliśmy wrażenie że każdy młody chłopak umie grac właśnie na tym instrumencie. Wprowadza to bardzo miły klimat i od razu robi się swojsko i sympatycznie. Umiejętności nie idą na marne bowiem granie na gitarze jest najczęstszą rozrywką w transporcie miejskim. Na trasie 5 godzinnej czasem zdarzyło się i 10 różnych zespołów . Są soliści i całe grupy w jednakowych strojach. Czasem wykonawcy fałszują jak obdzierane ze skóry koty, tylko niekiedy zdarzają się artyści z X- factorem J. Mimo wszystko miły przerywnik podczas często dłużącej się drogi.

Dane osobowe

Indonezyjczycy mają tylko imię, nie posiadają nazwiska rodowego( z wyjątkiem Bataków). W dowodzie widnieje tylko pierwsze imię.  Imiona muszą być chyba niezwykle unikalne bo wyobrażacie sobie słuchanie wiadomości czy listę uczniów w klasie. Jeżeli są osoby o tym samym imieniu to jak wiadomo o kogo chodzi? Kolejną nowością z jaką dotychczas się nie spotkaliśmy jest wymóg podania religii w dokumencie tożsamości. Opcji ateista nie ma, wyznanie każdy musi mieć.

Na drodze…

dzieciak za kierownicą…

W Indonezji na ulicach rządzą motory. Jak to w Azji jednoślad jest najbardziej ekonomicznym i popularnym środkiem transportu, mieszczącym pięcioosobową rodzinę. Bardzo często po drogach na motorach jeżdżą dziesięcio,  dwunastoletnie dzieci w większości bez kasków. Kilka razy nie mogłam uwierzyć w to co widzę szczególnie w przypadku kiedy taki smark wiezie z tyłu młodsze rodzeństwo. Do tego widoku dalej nie możemy się przyzwyczaić. Ogólnie bardzo trzeba uważać podczas prowadzenia nawet skutera, właśnie dowiedzieliśmy się że w Indonezji prawo jazdy się kupuje więc brawurowych kierowców nie brakuje.

Jeżdżąc motorem dość często, bardzo szybko dowiedzieliśmy się, że pytanie o drogę i odległość przypadkowych osób mija się z celem. Indonezyjczycy wyjątkowo  mają problem z oszacowaniem odległości  i bardzo często mylą prawą i lewą stronę pokazują jedno, a mówią  drugie. Dodając do tego słabe oznakowanie miejscowości i krzyżówek trzeba liczyć się z tym, że dotarcie do mniej popularnych miejsc zajmie znacznie więcej czasu.

Wszystko dla wiernych

Najlepiej oznakowane w Indonezji są meczety nawet te w budowie🙂

Jeden z najpopularniejszych znaków drogowych – uwaga meczet. Szkoda tylko, że miejscowości nie są chociaż w ułamku tak dobrze oznaczone🙂 Muzułmanie powinni modlić się pięć razy dziennie w związku z tym pokój do modlitwy czyli Musholę można dosłownie znaleźć wszędzie  na dworcach, lotniskach, stacjach benzynowych, w centrach handlowych, hostelach nawet widzieliśmy na promie. Jeżeli wierni podróżują nic straconego zawszę znajdą miejsce gdzie mogą spełnić swój obowiązek. Jak w Aceh jechaliśmy podczas ramadanu nocnym autobusem to kierowca w środku nocy zatrzymywał się przy meczecie i wierni wysiedli, żeby się pomodlić. Było to co najmniej oryginalne wydarzenie.

Warung

Indonezyjska  wersja baru mlecznego. W tego typu jadłodajniach można zjeść tanio i smacznie. Na poustawianych jeden na drugim talerzach znajdują się różne przekąski. W menu przeważnie jest kurczak, ryby, wołowina, tempe czyli ala placuszki z soji, tofu, placuszki z kukurydzy, omlet z warzywami, curry, warzywa i oczywiście ostry sos – sambal. Każdy wybiera co mu pasuje a wszystko ląduje na górze z ryżu.

papu…

W pociągu…

Jedynie na Jawie istnieje kolej więc nie omieszkaliśmy się nią przejechać. Pociąg klasy ekonomicznej, trasa 10 godzin, wiele w tym czasie może się wydarzyć. Myśleliśmy że jeśli chodzi o pociąg to nic nas już nie jest w stanie zaskoczyć. Nic bardziej mylnego. Ilość handlarzy, grajków, żebraków i wszelakich magików przekroczyła  granice naszej wyobraźni. W przejściu między rzędami siedzeń przewalały się pielgrzymki cudaków. Sprzedawcy jedzenia to norma, ale o prócz tego kupić można było na przykład przyrządy do masaży, rzeźby z drewna, japonki, zeszyt, obrus i wiele innych kompletnie przypadkowych przedmiotów.  Zadziwiająca była również kreatywność żebraków: pan z gitarą to jeszcze rozumiem coś umie i się dzieli sztuką, umila czas natomiast czasem pojawiała się kobieta z dzieckiem czy starzec z wyciągniętą ręką, ci bardziej sprawni wymiatali śmieci spod siedzeń lub odświeżali powietrze zapachem z puszki za co również kasowali podróżnych. Kobieta siedząca naprzeciwko nas miała całą sakiewkę z drobnymi i bez wyjątku wrzucała wszystkich chętnym. Nie wiem czy to było wyjątkowo związane z ramadanem, kiedy to muzułmanie muszą wspierać tych bardziej potrzebujących, czy to standard jednak ilość osób przewijających się przez przedział była zadziwiająca, co kilka minut ktoś proponował swój towar lub wyciągał rękę.

Kulinaria

Przechodząc jakąkolwiek indonezyjską ulicą ciężko uwierzyć że KFC pochodzi z USA. Smażony kurczak jest wszędzie, często budki jedzeniowe sprzedają wyłącznie tą przekąskę. Z innych smaków bardzo popularne jest gado – gado warzywa na parze z słodkim orzechowym sosem. Ostatnio skusiłam się na sok z awokado z czekoladą, brzmi może dziwnie ale smakuje całkiem ciekawie. Z kompletnych wpadek to kiedyś dostałam sałatkę owocową z majonezem, kiedy poszłam z reklamacją pani popatrzyła na mnie z dziwnym wyrazem twarzy mówiąc, że to normalny sos do sałatki więc nie rozumie o co mi chodzi. W czasie pobytu na Sumatrze przypadał sezon na niezwykły owoc przypominający narzędzie tortur-  duriana. Słyszeliśmy już wiele opisów smaku jeden z lepszych jest następujący : tak jakby jeść lody waniliowe w nieświeżej miejskiej toalecie J Dodam tylko, że już sam zapach powoduje cofanie się żołądka. Dla wielu to przysmak i rarytas. No cóż każdy ma inny gust.

KFC

Ptaszek na uwięzi

Ptaszki w klatce to jedno z najbardziej popularnych ozdób, tudzież zwierzątko domowe. Często można spotkać nie jedną ale kilka dużych drewnianych pięknych klatek wiszących na froncie domu.

papużki…

This entry was posted in Indonezja, Reasumując... and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

4 Responses to Indonezyjskie baje…

  1. Łukasz says:

    A czy jest opcja “agnostyk” przy wyborze religii? A jesli nie to jakie sa opcje?
    Ł.

    • gotyska says:

      Agnostykiem mozna oczywiscie byc…prywatnie🙂 Oficjalnie na papierku trzeba wybrac jedna z 6 opcji: Islam, Katolicyzm, Chrzescijanizm, Buddyzm, Konfucjonizm lub Hinduizm. Pozdrawiamy

  2. Paulina says:

    Właśnie trafiliśmy na waszego bloga, dzięki stronce innnych blogerów. Przepiękne zdjecia, fajne opisy. Szkoda, że tak późno:( No ale przed wami jeszcze chyba kawał drogi, więc do regularnych spotkań w sieci. Pozdrawiamy!:)

    • gotyska says:

      Witamy kolegow po fachu. Nie znalismy Waszego bloga ale przyda sie jak bedziemy zmieniac kontynent🙂 Najbardziej ciekawa jestem Afryki bo w tej podrozy tam sie nie wybieramy. Bedziemy sledzic. Pozdrawiamy i szerokiej…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s