Prawdziwy raj plażowicza – motorem przez Lombok cz.2

Po dwóch dniach na Desert Point ruszyliśmy dalej. Chcieliśmy przejechać na południe jakąś mini drogą, żeby od zachodu jechać na wschód wybrzeżem. Niestety nie znaleźliśmy drogi, która była na mapie i musieliście wrócić do skrzyżowania w Sekongon.

Po drodze zajechaliśmy do pięknej zatoki Mekaki. Polecił nam ją właściciel homestaya. Zjechaliśmy tam stromą drogą jak z rolerkostera, ale było warto. Kompletnie pusta i dziewicza plaża otoczona wzgórzami i z dużymi formacjami skalnymi. W czasie kiedy tam byliśmy fale z wielkim impetem waliły o brzeg. Korzystając z nieobecności żywej duszy wykapaliśmy się na golasa. Było dużo śmiechu i zabawy!

pusta zatoka cała dla nas

Po chwili relaksu ruszyliśmy dalej. Zjechaliśmy do Sepi, jednak chcieliśmy zrobić trasę na zachód do Belongas i gdzieś tam znaleźć nocleg. Chęci mieliśmy spore, jednak jakość drogi sprowadziła nas na ziemię. Dziura na dziurze, kamole duże jak skały, piach i do tego trasa góra – dół, spore podjazdy, jednym słowem męczarnia i prędkość 5km/h. Trochę tak ujechaliśmy zobaczyliśmy kilka zatoczek jednak noclegu jak nie było tak nie było.

lokalny rybak

Postanowiliśmy zawrócić i kierować się do Kuty  – turystycznej miejscowości na Lomboku. Trasa wybrzeżem prowadziła cały czas po koszmarnych wertepach, jak myśleliśmy, że droga taka już się skończyła, po kilkuset metrach przyzwoitej nawierzchni znowu wracał koszmar. Odbierało nam to wszelką przyjemność i niestety nasze dwie dupy plus plecaki na jednym motorze to nie do końca był odpowiedni środek transportu. Na taką drogę znacznie lepiej czołg by się nadał🙂

odpływ…

Zatrzymaliśmy się na chwilę w miejscowym sklepiku zimny napój, coś słodkiego i zebranie sił na ostatni odcinek. Lokalny facet mówił, że taka droga tylko jeszcze przez 2km, a później już będzie asfalt. Uradowani jechaliśmy i wypatrywaliśmy  gdzie to te 2km się skończą i tak jedziemy 2, 5, 10km, a tu dalej wertepy. Taka złota rada, w Indonezji kogokolwiek zapytasz zawsze coś jest oddalone 1 lub 2km. Ludzie tutaj kompletnie nie mają pojęcia o odległościach, zawsze więc pytamy o kierunek, a nie odległość bo to po prostu nie ma żadnego sensu i tylko wprowadza w błąd.

gdzieś po drodze, rodzice śpią a ja walę w bębenek🙂

Dobra droga był przez chwilę. Przed samą Kutą znowu wyboje i to takie, że innego dnia zaliczyliśmy piękną wywrotkę w wyniku której Roman poharatał całą nogę.

Dojeżdżamy do Kuty a tutaj plaża cała w glonach i zielsku, śmieci i pełno lokalesów mieszkających w prowizorycznych szałasach na plaży. Zdębieliśmy doszczętnie. My tu tłuczemy dupy kilka dobrych godzin, a tutaj obozowisko uchodźców i syf jakich mało. Gdzie ten raj? Gdzie ten biały piasek? Zaczepiamy turystów i pytamy o co chodzi? Oni na to, że jest pełnia więc lokalni się przenieśli na plażę , rzekomo dwa dni temu było pusto i pięknie, a dziś o taka kupa właśnie. Ok nie wnikamy, jesteśmy padnięci, poszukamy raju jutro teraz tylko jakieś wyro i rybka z grilla.

nasz codzienny obiad

Samo miasteczko Kuta jest bardzo turystyczne, mnóstwo noclegowni od prostych chatek do resortów z basenami , warungów, knajp, barów karaoke i ceny prawie jak na Bali. Wszystkie ośrodki ulokowane są wzdłuż drogi , plaża jest szeroka i pusta. Zaskakujący jest fakt, że na plaży w Kucie nie ma turystów,  nie wiemy gdzie ci wszyscy ludzie się podziewają w ciągu dnia, chyba leżą przy hotelowych basenach. Po plaży grasuje mafia dzieciaków sprzedających bransoletki i kobiet oferujących sarongi. Ciężko się od nich odgonić. Namolni i upierdliwi doskonale wyszkoleni sprzedawcy na metodę wymuszenia.

modelki z Kuty

Kuta to dobra baza, mimo że nie plażowaliśmy tam ani razu miło przejście się spacerkiem po plaży.  Rano i po południu na plaży jest sporo lokalesów, dzieci bawią się w wodzie lub grają w piłkę, mężczyźni wracają lub wypływają na łowy, gdy jest odpływ wszyscy chodzą po płyciźnie wybierając owoce morza z różnych dziurek i szczelin. Od takie tam codzienne życie na wybrzeżu.

w drodze na połów

wytknięci palcem przez miejscowe dziewczynki

dziura w niebie, plaża w Kucie

Pięknych plaż na południu Lomboka nie brakuje,  zrobiliśmy toure, więc mamy porównanie. Na zachód od Kuty godne polecanie są dwie plaże. Piękna i dziewicza zatoka Mawun, szeroka plaża piękna woda po prostu cudeńko. Nie ma tam żadnej noclegowni ani knajpy tylko kokosek od lokalesa, a jak ma się szczęście to można dostać zaproszenie od młodych chłopaków na kielicha lokalnego trunku.

plaża w Mawun, pusto i pięknie

lokalna imprezka

Kolejna perełka to Selong Blanak plaża śnieżnobiała, szeroka, długa  z wieloma formacjami skalnymi. Jest tam jeden warung i ekskluzywne domki za bajońską cenę, jednak widoki na zatokę pierwsza klasa.

córka rybaka

Ciekawa jest również sama trasa na zachód od Kuty. Krajobraz pagórkowaty z ogromnymi  polami tytoniu ciągnącymi się po horyzont. W tym całym rejonie fajne jest to, że ludzie sobie żyją swoim życiem i można ich spokojnie podglądać. Większość mieszkańców zajęta jest przy pracy na plantacjach, zbierają liście tytoniu lub gotowe wiązki ładują na ciężarówki. Przed każdym domem suszą się liście ułożone na płotach lub na ziemi. Jak wszędzie część ludzi jest bardzo przyjazna pozdrawia i się uśmiecha, zaprasza do wizyty w domu, czy zobaczenia małej fabryki tytoniu.

transport zbioru liści tytoniu

Są też tacy co podchodzą i po prostu proszą o pieniądze bez ściemy i ogródek. Raz stanęliśmy po środku niczego, podszedł do nas koleś który wyprowadzał bawoły, wyciągną rękę i zażądał kasy dzierżąc w drugiej ręce kosę, którą noszą generalnie wszyscy pracujący w polu ludzie. Nic się nie stało i nie czuliśmy specjalnie zagrożenia, tylko sam fakt, że podejście lokalesów może być skrajnie różne. No i ten jego obłęd w oczach…  Najgorszy, najsilniejszy efekt obecności turystów jak zwykle odbija się na dzieciach. Mieliśmy sytuację, w której podjechał do nas młody wyrostek na motorze i zażądał kasy na paliwo, generalnie zdębieliśmy, bo nigdzie jeszcze takiego rozkazu nie dostaliśmy. Muszę przyznać, że niestety większość dzieci w Kucie można porównać do dobrze wyszkolonej armii żebraków.

Na wschód od Kuty, naszym ulubionym miejscem jest zatoka Tanjung Aan. Po prostu bajka. Jedyne bardzo proste domki, trzy warungi z lokalnym jedzonkiem, obwoźni sprzedawcy kokosów na motorach i tylko okazjonalnie sarongów, czy koszulek. Poza tym ponad kilometr pustej plaży, idealne miejsce do pływania, snurklowania czy nawet surfingu. Po dwóch stronach plaża otoczona jest wzgórzami, na które można się wdrapać i zobaczyć całą zatokę z góry.

idealne miejsce do łowienia ryb z widokiem na zatokę Tanjung Aan

obwoźny handelek: kokosek, ananasek…

zatoka Tanjung Aan widziana z pobliskich pagórków

Z plażami na południu jest jeden myk. Często przed wjazdem na parking, czyli wydzielone miejsce na piachu, czasem zadaszone, stoi lokales i zbiera kasę za wjazd. Są to minimalne kwoty, jednak prawda jest taka, że piach jest publiczny a kasa idzie do niego do kieszeni. Jeżeli nie chcemy płacić wystarczy przejechać w inne miejsce plaży, dojazd jest zawsze z kilku stron, a jak chcemy stróża pojazdu to trzeba odpalić 2-4 tysięcy rupii czyli 0,70-1,40zl i mieć  spokój. Choć ten spokój i tak może być pozorny, nasi znajomi , znaleźli się w sytuacji, że mimo, iż zapłacili za parking, to koleś stwierdził, że sobie nieco na nich dorobi i przebił im oponę, a następnie zaprowadził do znajomego wulkanizatora który za nową dętkę chciał ich skasować prawie jak za silnik!

W Kucie poleniuchowaliśmy troszkę robiąc codziennie wypady po okolicy. Pojechaliśmy raz zobaczyć tradycyjną wioskę Sasaków, jednak bliska odległość od Kuty sprawiła, że miejsce stało się skansenem i nie bardzo przypadło nam do gustu.

tradycyjne domki Sasaków

Reszta fotek tutaj.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Indonezja and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Prawdziwy raj plażowicza – motorem przez Lombok cz.2

  1. Jedne z moich “naj”miejsc ever:)
    Wyobraź sobie, że pojechałam na Lombok “na kilka dni”, a zostałam coś ponad dwa tygodnie spędzając ten czas głównie na motorze w okolicach Kuty:)
    Pozdrawiam!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s