Pierwsza Komunia Święta i gorące mandii…

Wulkan Kelimutu jest zdecydowanie jedną z największych atrakcji Floresu, trzy piękne jeziora powstałe w jego kraterze robią powalające wrażenie. Nasza wizyta w tym miejscu była urozmaicona odwiedzinami w wiosce Waturaka położonej dosłownie na zboczach góry prowadzącej na szczyt wulkany. Każdy kto odwiedzał te zakątki na pewno tędy przejeżdżał jednak nie wielu się tu zatrzymuje. Jak tam trafiliśmy? Mieliśmy znowu szczęście i po drodze na wulkan na postoju w przydrożnym warungu spotkaliśmy ekipę z NGO z Maumere, która wybierała się do wioski na rozmowy z wodzem i szkolenie mieszkańców. Z ich strony pada krótkie pytanie czy chcemy być królikami doświadczalnymi i czy chcemy przenocować u rodziny, która bierze udział w programie? Bez chwili namysłu przeładowaliśmy plecaki do ich samochodu i zadowoleni jechaliśmy sprawdzić co tam się wydarzy.

Ludzie w tym rejonie, żyją z uprawy ziemi, która nie przynosi im dużego dochodu. Lokalizacja ich osady jest potencjalnie żyłą złota i gwarancją korzyści finansowych. NGO postanowiło wykorzystać bliskość jednej z największych turystycznych atrakcji wyspy i zaangażować mieszkańców w interakcje z przyjezdnymi. Projekt NGO ma na celu pomoc w organizacji warunków mieszkalnych dla turystów tak zwanego homestaya – czyli pokój w domu u lokalnej rodziny wraz z możliwością wyżywienia.

widok na wioskę Waturaka

widok na wioskę Waturaka

Bardzo byliśmy zainteresowani jak się taki projekt realizuje i pytaliśmy o przebieg i proces. Wszystko zaczęło się od rozmowy z wodzem/szefem wioski, później zaangażowana była starszyzna, jak już wszyscy się mniej więcej dowiedzieli o co chodzi, szukano chętnych do wzięcia udziału w projekcie. Zgłosiło się 30 dorosłych osób gotowych na naukę angielskiego i chętnych do współpracy z organizacją. Pracownicy NGO zapewniali nas, że taki projekt to długa, żmudna praca: wdrożenia tematów i koncepcji, dyskusje, nadzór, szkolenia… Dla mnie najciekawsze było to jak wprowadzić taki projekt w wiosce i nie zabić przy tym naturalności, która jest największym atutem podczas odwiedzania takich właśnie miejsc, jak nie obrócić wszystkiego w maszynkę do robienia pieniędzy bez charakteru i uroku?  Według organizacji ta cześć jest najtrudniejsza, ich celem nie jest sworznie mafii do zdzierania z turystów, tylko prężnie działającej społeczności, która może turystom wiele zaoferować, a przy tym zapewnić dodatkowe źródło dochodu dla siebie i kolejnych pokoleń. Jednym z celów było nie przyzwyczajanie mieszkańców do konkretnej kasy i tak my turyści za nasza pobyt u rodziny mieliśmy sami zadecydować ile to było warte i zostawić tyle ile uważamy za słuszne.

Nasz pobyt w wiosce był bardzo udany, warunki mieszkaniowe trzeba przyznać otwarcie były bardzo skromne. Dostaliśmy wyrko twarde jak skała, oddzielone kotarką od pomieszczenia kuchennego ale najważniejsze że dach nad głową był😉 Nasi gospodarze jeszcze nie władali angielskim, więc rozmowę prowadziliśmy w języku indonezyjskim po kilku zdaniach nasza znajomość języka również się skończyła, jednak mimo wszystko widać było, że im zależy i że otworzyli przed nami swoje serca i dom czym chata bogata…

nasze gniazdko

nasze gniazdko

Ponieważ  w tej wiosce akurat w czasie naszej wizyty odbywały się święte komunie dla dzieciaków cała wioska pochłonięta była przygotowaniami, wszystkie ganki zmiecione i przed nimi ustawione ogromne namioty i zestaw głośników których nie powstydziłby się nie jeden DJ. W przerwie między niesłychanie ogłuszającą muzyką, dobiegały nas odgłosy zarzynanych prosiaków, z kuchni zalatywały zapachy przyrządzanych posiłków, kobiety wygotowywały  odświętne stroje, dzieci ustrojone w najpiękniejsze sukienki i garniturki.

dziewczynki w różowych sukienkach wyglądały jak prawdziwe księżniczki, na tronie czekały na gości do pudełka na stole biesiadnicy wrzucali koperty z kasą...

dziewczynki w różowych sukienkach wyglądały jak prawdziwe księżniczki, na tronie czekały na gości do pudełka na stole biesiadnicy wrzucali koperty z kasą…

To wszystko w dzień przed główną uroczystością. Przepych  niesamowity, jak się później dowiedzieliśmy koszt takiej imprezy to wydatek kolosalny dla przeciętnej rodziny, na tą uroczystość zbiera się długo jednak nie ma to tamto, trzeba się pokazać i sąsiada zagłuszyć najnowszym przebojem. Korzystając z gościny u szefa wioski, karmieni byliśmy co kilka godzin samymi smakołykami, zapowiadała się gruba impreza.

Z wioski rozpościera się bajeczny widok na dolinę i kaskadowe poletka ryżowe. Po południu poszliśmy na spacer po okolicznych polach uprawnych. Ku naszemu zaskoczeniu w jednym z ogrodów znaleźliśmy truskawki!!!  Jeden z lokalesów szukając nowości pod uprawę, wpadł na pomysł uprawy właśnie tego owocu. Zaradny chłop pojechał na Jawę wywiedział się wszystkiego o uprawie truskawek, zakupił sadzonki i aktualnie zbiera owoce już drugi sezon, szuka rynku zbytu u okolicznych hotelarzy, żeby móc zwiększyć ilość krzaczków.

sympatyczni mieszkańcy

sympatyczni mieszkańcy

przyjazne dzieciaki

przyjazne dzieciaki

Wioska Waturaka posiada jeszcze jeden bardzo mocny atut, mianowicie w jej okolicy znajdują się gorące źródła. Wybraliśmy się na mały trekking do wodospadu, a w drodze powrotnej poszliśmy zobaczyć miejsce gdzie można by ugotować jajko w gorącym błotku.

buchająca para gorących źródeł

buchająca para gorących źródeł

z tego miejsca widać całą piękną dolinę

z tego miejsca widać całą piękną dolinę

Zaradni mieszkańcy pociągnęli rurę z gorącego źródła do wspólnej łaźni w wiosce i w ten oto sposób mają w ogromnym kamiennym mandi gorącą wodę 24h/dobę!!! Przed spaniem udaliśmy się więc na wspólną koedukacyjną kąpiel –  mandi – pierwszy raz w Indonezji z gorącą wodą.  Ja zawiązana w sarongu, Roman w kąpielówkach wraz z kilkunastoma innymi  osobami braliśmy kąpiel w zbiorowej łaźni w gorącej wodzie   – przeżycie bezcenne…

koedukacyjna łaźnia z gorącą wodą

koedukacyjna łaźnia z gorącą wodą

No rozpisałam się a tu, miało być o wulkanie, a jak było na Kelimutu zobaczcie sami … byliśmy zdziwieni, że aż takie wrażenie wywarł na nas wulkan, miłe uczucie się zaskoczyć pięknem natury po raz kolejny.

wschód słońca

wschód słońca

jeden z kraterów

jeden z kraterów

dwa bliźniacze jeziorka

dwa bliźniacze jeziorka

jezioro wygląda jak zbiornik farby

jezioro wygląda jak zbiornik farby

spacer po krawędzi...

spacer po krawędzi…

Pozdrawiamy!

————————————————————————————-

Info praktyczne

Najczęściej turyści nocują w Moni i wybierają się piechotą lub motorem na wulkan na wschód słońca, jak ktoś ma ochotę na nocleg w wyżej wspomnianej wiosce to gorąco polecamy, na pewno będziecie mieli milsze wspomnienia z takiego homestaya i tą gorącą kąpiel – pojewajkę wspominamy do dziś!

Na wulkanie są dwa punkty widokowe oznaczone i przygotowane dla turystów. Jednak dla bardziej odważnych polecamy spacer po krawędzi wulkanu, widok jest powalający i można sobie pokontemplować w samotności. Trzeba oczywiście uważać gdzie sie stąpa, ale duży kawałek można przejść właściwie po solidnym gruncie, trzeba wejść pod branką pierwszego punku widokowego po prawej i kierować się wzdłuż krateru – wrażenia gwarantowane.

This entry was posted in Indonezja and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Pierwsza Komunia Święta i gorące mandii…

  1. mamjakty says:

    zdjęcia wulkanu są tak piękne, że aż nierealne! napiszcie proszę jaki macie aparat – dołączę do mojej listy marzeń razem z podróżami:)

  2. Ewka says:

    O jaaaa! Tam naprawdę są jeziora?! My w kwietniu, zeszłego roku też tam byliśmy i zobaczcie sami co widzieliśmy: http://www.poprostupodroz.com/?p=2152 (wklejam link, bo tam jest nasz film z tego miejsca). A wioska, o której piszecie, to chyba wioska naszego oczekiwania na spokój chmur, bo lało jak z cebra, kiedy jechaliśmy na wschód na wulkan… Pozdrawiam serdecznie! (Może pocztówkę z Kelimutu wyproszę?:))

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s