Sielsko – wiejsko…

Pod koniec lutego po długim odpoczynku wyruszyliśmy w drogę naszym vanem. Trasę zaczęliśmy od Nowej Anglii, części Nowej Południowej Walii, która położona jest w głębi lądu 200 km od wybrzeża. Poniekąd nie mieliśmy wyboru i musieliśmy tamtędy jechać, gdyż w momencie naszego wyjazdu w Australii z powodu anomalii pogodowych, w kilku miejscach w tym stanie były powodzie i na południu zalana była autostrada więc natura wybrała za nas.

57Zaczął się kolejny etap w naszych wojaży. Australia jest idealnym krajem do podróżowania samochodem, ale o tym jeszcze będzie w osobnym wpisie. Dobrze wypoczęci, podkarmieni, lekko rozleniwieni, byliśmy gotowi na road trip. Pierwsze dni były lekko niezręczne, trzeba było się wprowadzić do Rosy (naszego vana), porozkładać rzeczy tak żeby wszystko było pod ręką i zobaczyć jak nam będzie pasowało życie w domu na kółkach.

Nowa Anglia jak sama nazwa wskazuje okazała się bardzo europejska i kilka razy zastanawialiśmy się czy my na pewno jesteśmy jeszcze w Australii. Stereotypowo kraina kangurów kojarzyła się  nam ze słońcem, plażami, surfermi, opalonymi ciałkami i rozłożystymi parterowymi domkami z pięknymi widokami. Kolejne skojarzenie to outback czyli wielkie puste przestrzenie gdzie nie ma na czym oka zawiesic. Tymczasem jadąc przez wspomnianą wcześniej część stanu widoki były sielsko – wiejskie, zielone pola i pastwiska po horyzont, pasące się krowy, małe kościółki i zadbane miasteczka.

34na214Historyczne budynki rodem z Anglii i Szkocji.

8910Miły prowincjonalny klimacik. Z ciekawostek przejeżdżaliśmy przez Tamworth krajową stolicę muzyki country co dało się od razu zauważyć po repertuarze w radio i ogromnej złotej gitarze ulokowanej po środku miasta. Znacznie bardziej interesujące było Scone znane z hodowli koni, na ogromnym obszarze wszędzie były stadniny i piękne rumaki.

166Po drodze mijaliśmy winnice w dolinie Hunter, jednak ze względu na pogarszającą się pogodę nie zwiedzaliśmy rzadnych piwniczek. Znaleźliśmy za to oliwkowy gaj, gdzie zaopatrzyliśmy się w smakowe oliwy na dalszą część drogi.

12Zbierało się na burzę i przez cały dzień na niebie odbywał się koncert trójwymiarowych obłoków, aż w końcu lunęło jak z cebra i tak lało cały kolejny dzień.

1315Nie czekając na poprawę pogody dzień szybciej dojechaliśmy do Sydnej.

Pozdrawiamy!

This entry was posted in Australia and tagged , , . Bookmark the permalink.

4 Responses to Sielsko – wiejsko…

  1. modnamariola says:

    no to zaskoczyliście:) aby w Australii tak wiejsko i przaśnie, aby się nie pokusić o stwierdzenie, że jak w Bieszczadach?! zdjęcia jak zwykle powalają:) MariOlka aktualnie wybiera się do Indonezji i nastawia się na klimaty plażowo, morsko, słoneczne, ale może nas też zaskoczy….Pozdrawiamy Was gorąco

    • gotyska says:

      Indonezja brzmi bardzo dobrze, to jeden z naszych ulubionych kierunkow. Tam wszedzie mozna znalezc plazowe klimaty🙂 Milego wypoczynku, Pozdrawiamy!

  2. be cool says:

    pięknie! naprawdę wygląda sielsko😉

  3. wherisjuli says:

    Tam mnie jeszcze nie było, ale namówiliście mnie🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s